Ahhh, co za mecz! Z Polakami nie ma czegoś takiego, jak mecz bez emocji, za co po prostu kocham ten zespół. Ale nie obraziłbym się, jakbyśmy grali takie dreszczowce, ale wygrywali 3:0, czy 3:1

Jednak trochę szkoda tego jednego punktu.
Dobra, zacznijmy od rzeczy dobrych. Przede wszystkim wielki duch walki, w przeciągu całego meczu mieliśmy też dobre przyjęcie, nie schodziło ono poniżej pewnego poziomu, fajnie też funkcjonował blok, tyle o zespole. Na pojedyncze wyróżnienie ostatecznie zasłużyło paru grajków. Od 4 seta Kurek w końcu zaczął grać, jak prawdziwy lider, na którego od początku jest kreowany. Ruciak z początku miażdżył, potem tylko przyjęcie, ale powiedzmy, że plusik przy nim stawiam. Bartman nareszcie po czapie potrafi czasem wrócić do gry. Od 4 seta był nie do zatrzymania, ale ponoć wypada na 3 tyg

No i dla mnie MOTM - Nowakowski! Fenomenalnie dziś, świetny w bloku, jak tylko dostał piłkę to bardzo swobodnie obracał, do tego parę razy pocelował zagrywką, piknie

Pamiętam, jak Nowakowski jeszcze wchodził na parkiety PlusLigi, taki drewniaczek to był. Jednak niesamowicie się rozwinął, widać, że wiele pracy włożył.
No, a teraz rzeczy złe. Generalnie, gdy już nam nie idzie, to nie idzie - nasza największa bolączka. Nie ma chuja, żebyśmy sami wyszli z kryzysu. Rywale muszą nam podać rękę, inaczej nie da rady. Nie ma gościa, którym przez lata był Świderski, Murek, czy też jeszcze niedawno Wlazły. Czyli faceta, który w takim momencie skończy te trzy piłki i pozwoli zespołowi na nowo uwierzyć w swoje możliwości. Aczkolwiek pod koniec pojawiło się światełko w tunelu w postaci Kurka, mam nadzieję, że podoła.
No a teraz największe zło tej reprezentacji - Łukasz Żygadło. Bardzo uważnie dziś się przyjrzałem jego grze. Rozgrywający, to najważniejszy człowiek w zespole, jak mózg u człowieka, a pan Łukasz z tych obowiązków się nie wywiązuje. Co jest źle? Praktycznie wszystko. Środek w tempie to nam wychodzi raz na ruski rok. A to piłka za niska, a to za wysoka i środkowi muszą wisieć. A widzieliśmy parę razy, jaki luz ma Nowakowski przy dobrej piłce. Do tego taki brak myślenia, bo nie wiem, jak to nazwać. Ile to razy była sytuacyjna piłka na trzecim metrze, a Żygadło kretyńsko przyspiesza piłkę na siatkę, gdzie już czeka blok (bo innego wyboru do rozegrania nie miał)... No kurwa, przecież tak to tylko góra i niech taki gość, jak Kurek sobie radzi. No albo w ostateczności przyśpieszyć do antenki, żeby ataker zmieścił tam po prostej, ale nie grać jakieś 3/4...
No i 4 set, było idealne przyjęcie, wszyscy bardzo dobrze się poczuli już na boisku, można było grać dosłownie wszystko. A co my gramy? Oczywiście do zastanej śmierci Kurka, no bo mu idzie przeca. Prowadzimy 7 pkt, kogo gramy? Kurka! A już wisienką na torcie było granie do Kurka na drugą linie lewego skrzydła (sry, nie pamiętam, która to strefa), gdzie z pierwszej linii mógł spokojnie uderzać Kubiak. Nie, Michał musiał się usunąć na bok, a napierdala Kurek, który przez to w tie breaku oddychał rękawami.
I tak pewnie o wielu rzeczach zapomniałem, ale to tyle. Muszę sobie załatwić melisę na następne mecze, bo z tym panem nie wytrzymam.