przez Kris1908 on 16 Cze 2010, 20:04
Chronologicznie.
Chile vs. Honduras - mecz, w sprawie którego moi kumple pukali się w czoło, na wieść, iż będę oglądał takich czereśniaków. A tu emocjonujące spotkanie, może bez technicznych fajerwerków, ale zacna niespodzianka i spory plus dla Chilijczyków. Szkoda, że nie padło więcej goli.
Hiszpania vs. Szwajcaria - pierwsza sensacja i to jak zacna! Pomimo tego, iż Alpy to rzeczywiście wysokie góry, wystające ponad ozonosferę (co było widać na przykładzie dwóch niezwykle opalonych rdzennych Helwetów), zwycięstwo Szwajcarów, a przede wszystkim porażka Hiszpanii ucieszyła mnie niepomiernie. I kij, że padł kupon - utarto im porządnie nosa. W sumie do momentu straty bramki południowcy nie grali czegoś wybitnego. Niby przewaga, posiadanie piłki, ale brak polotu i przede wszystkim pomysłu na wykończenie akcji. W momencie trwogi zaczęli grać ładnie, ale ładnie nie znaczy skutecznie.
Miłym akcentem kończymy pierwszą, stosunkowo nudną kolejkę.
Nobody, nobody does it better than Manchester United!
Biały. Hetero. Wierzący. Szczęśliwy. Przepraszam.