We wrześniu głośno było o 20. rocznicy wydania przez Nirvanę
Nevermind. Teraz trochę ciszej (przez chwilę myślałem, że jest cisza totalna, bo w Trójce niczego nie zauważyłem, ani też gdzie indziej, ale nawet taki Onet teraz coś przygotował) jest o innej, większej, bardziej okrągłej, rocznicy mimo wszystko lepszej i bardziej popularnej płyty. Mianowicie...
8 listopada 1971 roku Led Zeppelin wydał swoją najsłynniejszą płytę o nazwie . Właściwie, bez nazwy. Mówi się o niej ZOSO (co równa się Jimmy Page, bo to jego symbol), Four Symbols (symbole wszystkich czterech zespołu) czy po prostu Led Zeppelin IV, idąc ścieżką obraną przez trzy poprzednie wspaniałe wydawnictwa.
40. rocznica tego wydarzenia to wspaniała okazja, by przypomnieć sobie trzy najlepsze utwory z tej płyty (lub też całą, co zresztą sam właśnie czynię) - w tym ten najsłynniejszy, prawdopodobnie nie tylko płyty, nie tylko zespołu, ale i w ogóle muzyki.
Black DogStairway to HeavenWhen the Levee BreaksCała płyta