

pan_opticum napisał(a):Gross bazował na polskich źródłach, więc nie wiem o co się do niego czepiasz. O to że opierał się na raportach Delegatury Rządu na Kraj?


Marek Chodakiewicz, autor książki "Po Zagładzie" powiedział o dotyczącej tych samych problemów książce "Strach" Jana Grossa, że jej wielki oddźwięk medialny jest odwrotnie proporcjonalny do wartości naukowej. Obie książki - "Strach" Jana Grossa i "Po Zagładzie" Marka Chodakiewicza ukazały się w Polsce niemal w tym samym czasie. Obie dotyczą tego samego problemu - stosunków polsko-żydowskich w powojennej Polsce. "Prawda historyczna jest zazwyczaj zbyt skomplikowana dla mediów, zbyt niejednoznaczna dla szukających prostego komunikatu. Ja pisząc +Po Zagładzie+ szukałem historycznej prawdy, Gross pisząc +Strach+ miał nieco inne cele" - powiedział Chodakiewicz podczas piątkowej promocji swojej książki w warszawskiej siedzibie IPN. Chodakiewicz przypomniał, że jesteśmy dopiero na początku badań historycznych nad wydarzeniami pierwszych lat powojennych w Polsce. Przez 50 lat polskie archiwa były zamknięte dla zachodnich historyków. Z kolei historycy komunistyczni opisywali ten okres w duchu komunistycznej propagandy. (…) "Po Zagładzie" Chodakiewicza ukazuje się w Polsce niemal w tym samym czasie co "Strach" i jest niekiedy traktowana jako polemika z książką Grossa. Tymczasem w USA książka Chodakiewicza ukazała się w 2003 roku - na trzy lata przed opublikowaniem "Strachu" Grossa. Marek Jan Chodakiewicz jest profesorem historii i dziekanem w The Institute of World Politics w Waszyngtonie. Książkę "Po Zagładzie" opublikował Instytut Pamięci Narodowej. PAP, KAI, IAR, Gazeta.pl – Kielce, 11.01.2008 r. Trybuna, 12-13.01.2008 r.
W weekendowym wydaniu Dziennika dwugłos Jana Tomasza Grossa i Marka Jana Chodkiewicza. Gross: Oburzenie przeciwko Żydom-komunistom nie bierze się z ich rzeczywistej władzy, lecz z antysemickich stereotypów. W aparacie bezpieczeństwa mogło nie być żadnych Żydów, a i tak Polacy obwiniali ich za wszystko, bo w Polsce i w całej Europie był stereotyp, że komuniści to Żydzi. Chodkiewicz: nie neguję istnienia antysemityzmu, jednak nie jest on jedynym wytłumaczeniem tego, co działo się miedzy Polskami a Żydami, w tym czasie. Według mnie czynnikiem, który zdecydował o uruchomieniu fali przemocy wobec Żydów, było załamanie się w Polsce prawa i porządku oraz społeczne przekonanie, że Żydzi współpracowali z komunistyczną władzą, którą naród traktował jako wroga. Dziennik, 12-13.01.2008 r.
„Daleko od prawdy” Rzeczpospolita. Autor artykułu Piotr Gontarczyk stwierdza, iż „tylko warsztat naukowy książki, a nie rola „terapeutyczna”, rozstrzyga o wartości „Strachu”. Jan Tomasz Gross nie badał archiwów, pominął ustalenia niewygodnych dla siebie historyków, zastosował różną miarę do oceny świadectw żydowskich i polskich. (…) Książka ukazała się w 2006 r. w Stanach Zjednoczonych i już wtedy wzbudziła wiele kontrowersji. Diagnoza zawarta w „Strachu” jest bowiem szokująca. Gross dowodzi, że antysemityzm lat 40. wynikał z faktu, że Polacy powszechnie, na różne sposoby, brali udział w mordowaniu i grabieniu Żydów w czasie wojny. Strach przed odpowiedzialnością za zbrodnie i rewindykacją żydowskiego mienia (stąd tytuł książki) stał się źródłem niechęci oraz agresji wobec uratowanych z Holokaustu i tym samym pchał Polaków do kolejnych mordów. Gross dowodzi: „musimy uznać, że istniała wówczas właśnie w Polsce niepisana umowa społeczna, która pozwalała zawiesić normę „nie zabijaj” w odniesieniu do Żydów”, a dokonywanie na nich morderstw „nie pociągało za sobą sankcji społecznej”. (…) Kwerenda dokonana przez autora książki budzi poważne wątpliwości. W bibliografii na końcu pracy Gross wymienił 11 archiwów, które miały być objęte jego badaniami naukowymi. Kłopot polega na tym, że dwa z nich, Ministerstwa Administracji Publicznej i Centralnego Komitetu Żydów w Polsce, w ogóle nie istnieją. Z pozostałych sześciu archiwów, które znajdują się w Polsce, Gross zbadał jedynie zbiory Żydowskiego Instytutu Historycznego. Treść książki wskazuje, że innych poważniejszych badań w pozostałych archiwach nigdy nie prowadził. Podobnie jest z Instytutem Pamięci Narodowej. Udało mi się ustalić, że Gross obejrzał prawdopodobnie kilka teczek w Rzeszowie, a nigdzie indziej istotnych badań raczej nie prowadził”. Rzeczpospolita, 12-13.01.2008 r.
Wina Jana Tomasza Grossa polega na tym, że pisze książki, bojkotując standard szczerości przyjęty w polskiej literaturze historycznej. Naśladuje filozofa Jeana Améry'ego: "Nie chcecie wiedzieć, do czego znowu może doprowadzić mnie i was samych wasza obojętność? Zatem powiem wam". Na czas dyskusji o "Strachu" Jana Tomasza Grossa najchętniej wyjechałabym z tego kraju. Określenie "ten kraj" jest w podobnych sytuacjach po prostu niezastąpione. Przynosi ulgę skołatanym nerwom, a jako poręczny topos - "ni to emblemat, ni to parawan, raczej chyba tarcza, którą próbujemy osłaniać słowa inne, zbyt już doprawdy powycierane" (Mieczysław Porębski) - wyposaża nas w konieczny dystans. Z nim zaś nawet najgorsze, najbardziej przewidywalne odzywki w sporze o nową książkę Grossa nie będą już tak przygnębiające, jak się z początku wydawały. Gazeta Wyborcza, 12-13.01.2008 r







sebos_krk napisał(a):http://projects.nytimes.com/crime/homicides/map
mapka morderstw popełnionych od 2003 roku w Nowym Jorku. Prawie 3,500




Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości
Manchester United - noclegi szczecin - odszkodowania rzeszów - płyta indukcyjna - Egipt Last Minute - solgar