15-03-2009, 17:16
Tak się składa, że miałem okazję być zarówno na meczu jak i przed nim w Hostelu i muszę powiedzieć, że nie żałuje tego wyjazdu.
Mimo, iż do meczu było jeszcze sporo czasu to jak tylko dotarliśmy na miejsce stacjonowania kibiców to rzuciło mi się w oczy te ciągłe śpiewy
Następnym miłym zaskoczeniem był przemarsz przez ulicę Warszawy z flagami i szalikami gdzie ciągle towarzyszyły nam piosenki o United- niezapomniane wrażenie, a do tego przychylne spojrzenia przechodniów
W samym Championsie atmosfera była również niesamowita- tylu kibiców w jednym miejscu i niesamowity wręcz nieprzerwany doping, coś wspaniałego. Jeśli ktoś miał okazję być, a nie przyszedł niech żałuje.
Oczywiście było kilka osób, które przesadziły z ilością alkoholu i ich zachowanie delikatnie mówiąc nie było odpowiednie i to faktycznie może zniechęcić- co do stłuczonego kufla to przez cały mecz zobaczyłem tylko jedną taką sytuację, gdzie niemalże od razu zostało to sprzątnięte. Ale były sytuacje gdzie niektórzy chyba za bardzo uwierzyli że są tutaj kimś ważniejszym niż było w rzeczywistości.
Nie spotkałem się z groźbami czy czymś podobnym co do innych kibiców, ale jeśli rzeczywiście miały miejsce takie zachowanie to rzeczywiście trzeba coś z tym zrobić.
Część ludzi tam przebywających wywarło na mnie pozytywne wrażenie, ale nie wiem ilu z nich akurat było z MUSC.
Ten wyjazd traktowałem jako jeden z głównych czynników, które miały odpowiedzieć na pytanie czy warto dołączyć do Stowarzyszenia, ale niestety nie uzyskałem klarownej odpowiedzi.
Mimo, iż do meczu było jeszcze sporo czasu to jak tylko dotarliśmy na miejsce stacjonowania kibiców to rzuciło mi się w oczy te ciągłe śpiewy
Następnym miłym zaskoczeniem był przemarsz przez ulicę Warszawy z flagami i szalikami gdzie ciągle towarzyszyły nam piosenki o United- niezapomniane wrażenie, a do tego przychylne spojrzenia przechodniów
W samym Championsie atmosfera była również niesamowita- tylu kibiców w jednym miejscu i niesamowity wręcz nieprzerwany doping, coś wspaniałego. Jeśli ktoś miał okazję być, a nie przyszedł niech żałuje.
Oczywiście było kilka osób, które przesadziły z ilością alkoholu i ich zachowanie delikatnie mówiąc nie było odpowiednie i to faktycznie może zniechęcić- co do stłuczonego kufla to przez cały mecz zobaczyłem tylko jedną taką sytuację, gdzie niemalże od razu zostało to sprzątnięte. Ale były sytuacje gdzie niektórzy chyba za bardzo uwierzyli że są tutaj kimś ważniejszym niż było w rzeczywistości.
Nie spotkałem się z groźbami czy czymś podobnym co do innych kibiców, ale jeśli rzeczywiście miały miejsce takie zachowanie to rzeczywiście trzeba coś z tym zrobić.
Część ludzi tam przebywających wywarło na mnie pozytywne wrażenie, ale nie wiem ilu z nich akurat było z MUSC.
Ten wyjazd traktowałem jako jeden z głównych czynników, które miały odpowiedzieć na pytanie czy warto dołączyć do Stowarzyszenia, ale niestety nie uzyskałem klarownej odpowiedzi.
Pewnie tak też jest... byłem w bishopie i tylko takich widziałem.