Redcafe.pl - Manchester United Forum

Pełna wersja: PL: Liverpool 0-1 Manchester United (17.01.2016)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
[Obrazek: 2qjzujb.png][Obrazek: m9rm0p.png][Obrazek: 53nupx.png]


Liverpool FC vs Manchester United
Premier League
17.01.2016, 15:05
Anfield, Liverpool
W tym sezonie zawodnicy United oddali cztery celne strzały na bramkę Liverpoolu i wszystkie cztery wpadły do siatki 0_o

Wynik lepszy niż mecz, ale zwycięstwo bardzo, bardzo cenne. Jeden jedyny celny strzał, mnóstwo chaosu, nieporadności w ataku, potężne trudności z zawiązaniem akcji na połowie rywali i dopuszczanie do groźnych strzałów na swoją bramkę. Ogólnie pierwsza połowa to była jakaś tragedia i całą przerwę zastanawiałem się jak to możliwe, że jeszcze nie przegrywamy. Swoją drogą, wreszcie(!) zdarzyło się tak, że po słabej połówce drugą zagraliśmy już lepiej, co przynajmniej dla mnie było miłym zaskoczeniem. Ostatecznie można śmiało stwierdzić, że nieporadność Liverpoolu w równym stopniu przyczyniła się do losów meczu, co bramka Rooneya. Gdyby Henderson uderzał celniej i bardziej kąśliwie, to ten mecz zamieniłby się w koszmar zapewne bez happy endu. Najgorsi w United zdecydowanie Lingard, któremu nie wychodziło kompletnie nic, Fellaini, co nie powinno nikogo dziwić (chociaż parę razy znalazł się w obronie), ale moim zdaniem w United nawet zmiennicy powinni być w stanie pokazać coś więcej, noi niestety Herrera, którego najlepszą akcją była cieszynka po zejściu z boiska po bramce zdobytej przez kolegów. Ładnie przefrunął przed van Gaalem Smile Jeśli miałbym kogoś wyróżnić to oczywiście De Gea, który łapał / bronił wszystko i to z jakimś takim nadzwyczajnym spokojem, jakby miał dar przewidywani przeszłości i z góry wiedział, gdzie poleci piłka. Smalling i Blind ogólnie dzisiaj też całkiem przyzwoicie. Rooney gdyby nie bramka, byłby dzisiaj praktycznie niewidoczny i tylko to ratuje nieco jego ocenę. Ostatecznie smak zwycięstwa nad scouserami smakuje i to bardzo. Dawno nie ekscytowałem się tak meczem United i bez względu na okoliczności jestem szczęśliwy, oby w końcu po tym zwycięstwie zaczęło iść ku lepszemu.
Gdyby na miejscu Hendersona był Gerrard to zapewne Hiszpan przynajmniej raz tę piłkę z siatki musiałby wyjmować.

Mecz tragiczny w naszym wykonaniu. Za Fergusona były potyczki na Anfield, że wyglądało to słabo, nie radziliśmy sobie z ostrym pressingiem gospodarzy. Ale to co dzisiaj zobaczyliśmy to jest po prostu dramat. Dramat, który oglądamy od niemal od początku sezonu. Pojedyncze strzały, pomijając strefę spadkową to kreujemy NAJMNIEJ sytuacji strzeleckich. To jest cud, że jesteśmy tak wysoko w tabeli, a Luj i tak narzeka na skuteczność.

Jedyną rzeczą jaka mi się podoba to zaangażowanie naszych zawodników w te największe, najważniejsze mecze w sezonie dla kibiców. Za Luja wszystko wygrywamy z LFC, na City też się super nastawiamy. Widać walkę, zadziorność, pasję w naszych zawodnikach. To mi się podoba, ktoś tu robi dobrą robotę.
Widać, że mamy sporo braków, ale zwycięstwo na Anfield cieszy zawsze. Zawsze. Niezależnie od okoliczności, stylu w jakim się to dokonało - upokorzenie Scousersów na Anfield smakuje wybornie.

Pierwsza połowa katastrofalna. Boczni obrońcy zupełnie zagubieni, a w przodzie nie lepiej. Fatalny mecz Lingarda, który notował stratę za stratą. Środek pola znowu zupełnie niewidoczny, a w przodzie jedynie Martial coś próbował.

W drugiej części trochę lepiej. O dziwo to wejście młodziutkiego CBJ trochę uspokoiło nasze poczynania w defensywie. Darmian przeniósł się na prawą stronę i był dużo lepszy niż po przeciwnej stronie. Sam CBJ grał pewnie i nie dawał już tyle miejsca rywalom co poprzednik.

Pozytywnie Martial i cieszy kolejny gol Roo. Brawo, ale do poprawy ciągle sporo.

Cytat:Za Fergusona były potyczki na Anfield, że wyglądało to słabo, nie radziliśmy sobie z ostrym pressingiem gospodarzy. Ale to co dzisiaj zobaczyliśmy to jest po prostu dramat.
Za Fergiego były i również podobne i gorsze występu. Chociażby słynne zwycięstwo w 2007 roku po golu O'Shea wcale nie było odniesione w lepszym stylu niż to wczorajsze.
Przekierowanie