Redcafe.pl - Manchester United Forum

Pełna wersja: Liga Polska
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Wy sie kłóćcie dalej, a ja tak obiektywnie ocenie mecz Legii i skrót Z Lecha.

Najpierw derby: remis zasłużony, choć frajerstwo Legii straszne, w 5 minut dwa gole se strzelić, a ta druga bramka to już w ogóle śmiech na sali. Calusieńka prawa strona odsłonięta. Dyskopolo (Bojarska tak powiedziała, nie znałem tego :lol: ) powinno bić się nawet o podium. Ładnie chłopaki grają.

Lech, Henrique(czy jak mu tam) -> buahahaha. Przegrać w taki sposób to tylko Lech potrafi. Brawa dla Lewandowskiego za piękną bramkę i tyle dobrego o Lechu. No i ta obrona, to co robili przy golach to jakieś futbolowe jaja są.
Miko napisał(a):Gdyby nie ITI to Legia by po prostu Legła w gruzach

oczywiście że masz rację , i pomyśleć że jak spiker ogłosił to na meczu to wszyscy się radowali , obiecali transfery i kase i się wywiązali a kibice ? Żaal , ale nie powiem wczoraj w pierwszej połowie można było odczuć zalążek dopingu na Żylecie

Ja wierze że z każdym następnym meczem sytuacja na Żylecie się zmieni bo naprawdę Nie ma Legii bez żylety , jest co najwyżej połowa Legii.

Mikusiu mój drogi , ja leje na Live , ja leje na City ale słyszę Lech czy Widzew i agresor się sam załącza.

Krótko o wczorajszych derbach :
-Roger zabłysnął kilkakrotnie , widać że dochodzi do formy, jak to panowie komentujący powiedzieli Roger robi sztuczki a'la Zizu ;]
-Radović to wymiatacz ale we krwi ma chyba wymuszanie fauli , a to co zrobił w końcówce , żal :| Spieprzył 100% , co prawda na strzelił bramkarza ale jak by to weszło to raczej na 3:2 Legia by nie przystała ... ;/
-Grzelak jak by wykorzystał okazję i strzelił na 3:2 po golu Iwańskiego śmiem twierdzić że byłby bohaterem rundy jesiennej w Legii .
-Sędzia mało co gwizdał i to mi się bardzo podobało

Remis z Polonią trochę smuci ale wiedząc że grał tam Groclin a mecze z nimi w Warszawie to koszmar dla Legionistów więc nie wolno narzekać :geek:


A Lech zdechł
Lech dosłownie zdechł. No, ale nie mnie oceniać postwę Lecha, bo meczu, ani skrótów nie oglądałem. W końcu od czego jest niedzielny program na TVP Sport ;] Troszkę o eLce, a raczej o jej meczu:

momentami chciało się spać, ale długo to nie trwało. Myślę, że ogólnie mecz dobry w wykonaniu Legii, ale powtarzam ogólnie. Obrona wyczyniała 'niesamowite cuda'. Takich rzeczy trudno dostrzec w trzeciej lidze, to co mówić o ekstraklasie. Choto po kontuzjach i bez Ouatarry to cień piłkarza z sezonu mistrzowskiego. Takie bramy, jakie Legia traciła to aż szkoda słow... Zabrakło też troszkę skuteczności. Sytuacje Grzelaka, czy przede wszystkim Radovicia, to zbrodnia w biały dzień! Jak tego można było nie wykorzystać. W zasadzie tylko do tego, no i może do niecelnych krosów, można się przyczepić. Jeśli z FK Legia wystrzeże się tych błędów, to powinni pojechać bez większych problemów z ruskimi.
Remis z Groclinem to i tak cud. Statystyki nie kłamią.
to racja. Legii nigdy łatwo z Groclinem nie szło. W ostatnim sezonie w końcu było 0-1... Jeśli chodzi ci o statystyki meczowe, to wiesz, jak z tymi bywa. Nie zawsze oddają to co dzieje się na boisku. Ilość strzałów to efekt nienajlepszego ataku pozycyjnego.
Lucas napisał(a):Remis z Groclinem to i tak cud. Statystyki nie kłamią.

Statystyki to nie wszystko , Groclin mógł powiedzieć identycznie po meczu. To co zrobił Radović mając przed sobą tylko bramkarza :|
Ha! A legia 2-0 z Jagą. Wynik trochę mały patrząc na formę czerwono-żółtych, ale gra wygląda już dobrze (nie widziałem I połowy. Oceniam II). To nie było "bardzo dobrze", czy "na miarę mistrza", ale dobrze. W drugiej połowie Legioniści pokazali, że potrafią w ciągu kilku sekund przejść pod pole karne przeciwnika. Nie widać było tego, co powodowało chęć odejścia od monitora w poprzednich meczach, a mianowicie, piłkarze wyglądali, jakby odzyskali świeżość. W poprzednich meczach byli ociężali, aż strach było patrzeć na ich grę, ale dziś, kiedy trzeba było, bez problemów wchodzili w pole karne przeciwnika.

Powrócił też stary (nie)dobry Chinyama. Wniósł dużo dobrego do drużyny. Kto wie, czy gdyby nei jego skuteczność, czy Legia nei przestałaby atakować po 20-tu minutach II połowy. Tak, jak w poprzednim sezonie, potrzebuje 5-ciu "setek", żeby wykorzystać jedną. Wreszcie pokazał Roger, dlaczego Beenhakker wziął go do reprezentacji. Borysiuk w drugiej połowi nie rzucał się w oczy, ale on częściej odbierał piłki. Spisał się dużo lepiej niż Vuko. A Iwański jakby bez szybkości. W kilku sytuacjach przydałby mu się lepszy start do piłki.

Chyba milusi wyjazd Janka z chłopakami się przydał :lol:
To co wyprawiają piłkarzyki pajacyki to normalnie porażka. Nie ma się co podniecać wynikiem, bo gra Legii to totalny syf. Widać że zespół nie jest przygotowany do rozgrywek. Legia wygrała bo Jaga nic nie grała.
Cytat:Do Legii Warszawa wraca środkowy obrońca Inaki Astiz Ventura z Osasuny Pampeluna - poinformował serwis legia.net. Tym razem Hiszpan trafi na Łazienkowską z wolnego transferu i podpisze z klubem pięcioletni kontrakt.

Ostatnia deska ratunku?

Astiz powinien załatać dziury w obronie bo są one coraz większe. Najbardziej rozwalił mnie Urban wczoraj w magazynie "Szybka piłka". Broni tych Hiszpanów jakby nie wiem co miałoby to dać...

Prawdopodobnie powołania od Lea otrzymają Brożek Paweł i Lewandowski Robert.
No i tak na prawdę pierwsze ogromne wzmocnienie Legii. Reszta transferów to albo uzupełnienie składu, albo zrobiebie konkurencji innym. Dobra już nie piszę tutaj, bo mecz leci Big Grin
Miko napisał(a):Najbardziej rozwalił mnie Urban wczoraj w magazynie "Szybka piłka". Broni tych Hiszpanów jakby nie wiem co miałoby to dać...

Do tego jego wypowiedzi wskazywały na stan... wskazujący To prawda, że kibice Legii teraz będą bojkotować wszystkie mecze i w ogóle na stadion nie będą przychodzić? Mamy organizowany wyjazd, ale na taką Legię to aż żal jechać... :roll:
Tak.
onet.pl napisał(a):W rewanżowym meczu III rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów Wisła Kraków po dobrym meczu pokonała na własnym boisku drużynę FC Barcelona 1:0 (0:0). W pierwszym, rozegranym na Camp Nou, meczu Hiszpanie wygrali 4:0 i to oni zagrają w "piłkarskim raju". Wisła odniosła historyczne, bo pierwsze polskiej drużyny nad Barceloną, zwycięstwo i swoją przygodę kontynuować będzie w Pucharze UEFA.
Wisła rewanżowe spotkanie rozpoczęła uważnie, ale i z animuszem. Wynik pierwszego spotkania determinował taktykę obu zespołów. Barcelona nie musiała za wszelką cenę atakować, tylko mogła spokojnie, nie rezygnując z szybkich kontrataków, odpierać ataki gospodarzy.

Pierwszą groźną sytuację pod bramką stworzyła Wisła. W 13. minucie zza pola karnego strzelał Junior Diaz, ale piłkę bez trudu złapał Victor Valdes.
Siedem minut później było jeszcze ciekawiej. Do podawanej przez obrońcę piłki doszedł bramkarz Barcelony, ale naciskany przez Pawła Brożka wybił piłkę źle. Futbolówka trafiła wprost pod nogi Wojciecha Łobodzińskiego, który zdecydował się na natychmiastowy strzał, ale Victora Valdesa nie zaskoczył, bo nie trafił w bramkę.

W odpowiedzi dwie kontry przeprowadziła Barcelona. W 26. minucie piłkę pewnie po strzale Thierry'ego Henry'ego chwycił Mariusz Pawełek, a kilka minut później Piotr Brożek przeciął dośrodkowanie Seydu Keity.

W 36. Wisła była bliska objęcia prowadzenia. Po dośrodkowaniu Marka Zieńczuka z pięciu metrów z ostrego kąta strzelał Paweł Brożek, ale piłkę po uderzeniu najlepszego strzelca mistrzów Polski złapał Victor Valdes.

Barcelona, podobnie jak Wisła, nie wykorzystała swej najlepszej okazji. W 42. minucie po szybkim rajdzie i świetnym podaniu Andresa Iniesty oko w oko z Pawełkiem stanął Henry. Francuz szukał "długiego" rogu wiślackiej bramki, ale z ostrego kąta uderzył nieprecyzyjnie i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:0.

Po zmianie stron do ataków znów ruszyła Wisła. Mistrzowie Polski zaskoczyli obronę Barcelony w 51. minucie. Wtedy to po szarży rozgrywającego kapitalny mecz Marcina Baszczyńskiego piłkę przed polem przejął Marek Zieńczuk i potężnie huknął na bramkę rywali. Futbolówkę z najwyższym trudem na rzut rożny sparował Victor Valdes.

Po chwili piłkę w narożniku boiska ustawił Tomas Jirsak i dośrodkował w pole karne. Tam fantastycznym "szczupakiem" popisał się Cleber i piłka zatrzepotała w siatce! Gol Brazylijczyka był naprawdę urodziwy i - co najważniejsze - dał Wiśle prowadzenie z utytułowanym rywalem.

Kolejne minuty to próby gości - Barcelona za wszelką cenę chciała zmienić niekorzystny dla siebie rezultat. W 55. minucie groźnie strzelał Samuel Eto'o. Siedem minut później mistrzów Polski, po uderzeniu głową Gerarda Pique, przed stratą gola uratowała poprzeczka.

W odpowiedzi bardzo sprytnie z okolic narożnika pola karnego lobować bramkarza gości próbował Łobodziński. Pomocnik Wisły nieznacznie się jednak pomylił i piłka wylądowała na górnej siatce.

W 79. minucie przed szansą stanął Eidur Gudjohnsen. Islandczyk zbyt długo jednak zwlekał z oddaniem strzału i Junior Diaz zdołał zażegnać niebezpieczeństwo.

Dwie minuty później fantastyczną interwencją po strzale Pique popisał się Pawełek. Bramkarz Wisły obronił piłkę po uderzeniu rywala z pięciu metrów. Kilkanaście sekund później znów Piqut stanął przed szansą. Fatalnie jednak z 10 metrów skiksował.

W końcówce meczu Barcelona zdecydowanie natarła. W 86. minucie po fatalnym błędzie Pawełka do pustej bramki nie trafił Yaya Toure. Chwilę później w idealnej sytuacji fatalnie zachował się Bojan Krkic.

Wisła dowiozła zwycięstwo do końca. Została tym samym pierwszą polską drużyną, która pokonała Barcelonę w meczu rozgrywanym w ramach europejskich pucharów. Wcześniej hiszpańska drużyna rozegrała z naszymi ekipami 11 meczów - 8 wygrała i 3 zremisowała.

Wisła po porażce w dwumeczu nie awansowała do Ligi Mistrzów. Zagra w I rundzie Pucharu UEFA.

Wisła Kraków - FC Barcelona 1:0 (0:0)
Bramka - Cleber (52)
Sędzia: Lubos Michel (Słowacja). Widzów: 14 000.
Pierwszy mecz 0:4, awans - FC Barcelona.

Wisła: Mariusz Pawełek - Peter Singlar, Marcin Baszczyński, Cleber, Piotr Brożek - Wojciech Łobodziński (82. Patryk Małecki), Junior Diaz, Tomas Jirsak, Rafał Boguski (68. Andrzej Niedzielan), Marek Zieńczuk (90. Tomasz Dawidowski) - Paweł Brożek.

FC Barcelona: Victor Valdes - Daniel Alves, Carles Puyol, Gerard Piquet, Eric Abidal - Seydou Keita, Andres Iniesta (66. Aleksander Hleb), Yaya Toure, Xavi Hernandez (57. Eidur Gudjohnsen), Thierry Henry - Samuel Eto'o (73. Bojan Krkic).

Wydarzenie co by nie mówić historyczne, więc i cała relacja musi się pojawić ;D

Co do meczu - szczere mówiąc lekko powątpiewałem w jakąkolwiek stratę goli przez Barcelonę, ale Wisełka sprawiła mi miłą niespodziankę. Chyba osoby, które postawiły na Wisłę zarobiły niezłą kasę u bukmacherów Big Grin


[flash=425,355]http://www.youtube.com/v/hhNvzTPTipw[/flash]
To prawda, to wydarzenie przejdzie do historii Big Grin Mimo że dla Barcy praktycznie mecz był o pietruszkę to mimo wszystko grali najlepszym składem a Wiśle udało się pokonać ten najlepszy skład jednego z najlepszych klubów Europy ajk nie świata...

Choć nie udalo się pzejść to mimo wszystko brawa za ambicje i wole walki. Dawali z siebie 110% i zasłużyli na to. Gdyby jednak wykorzystać sytuacje z pierwszej połowy mogło by być ciekawiej ale DZIEKUJEMY WISŁO!!!
No i Wisła pokazała, iż jeśli chce to potrafi grać z europejskimi gigantami. Co prawda, Barcelona nie zagrała na 100% swoich możliwości, bo to było widać po ich grze, ale liczy się sam fakt, że piłkarze Wisły przeszli do historii, pokonując Katalończyków.
Trzeba coś napisać o bramce strzelonej przez Clebera. Otóż błąd leżał po stronie 'Dumy Katalonii', gdyż Brazylijczyk stał sam, bez opieki i uderzył tak, że Valdes nie miał szans na wybicie tej piłki.
Później już tylko rosła przewaga rywali, którzy za wszelką cenę chcieli powalczyć o lepszy rezultat.

Najlepsi w obu zespołach to według mnie, w zespole Wisły- Marcin Baszczyński. Spisał się znakomicie, jego kilka twardych i pewnych interwencji dało Wiśle dodatkowego kopa, żeby mogli jeszcze powalczyć ze stoperami Barcy.
Natomiast w drużynie Barcelony najbardziej wyróżnił się wg. mnie Iniesta. Posłał kilka trudnych piłek, z którymi mieli problemy piłkarze Wisły, i powinni dziękować Bogu, że Henry (bo zwłaszcza o tą sytuację mi chodzi) nie umieścił piłki w siatce.
Na brawa zasługuje także nasz eks-Diabeł, Pique, który kilka razy zagroził bramce Pawełka Smile
Przekierowanie