Redcafe.pl - Manchester United Forum
PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - Wersja do druku

+- Redcafe.pl - Manchester United Forum (https://redcafe.pl)
+-- Dział: Archiwum (/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Archiwum tematów (/forumdisplay.php?fid=27)
+---- Dział: Sezon 2009/2010 (/forumdisplay.php?fid=38)
+---- Wątek: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) (/showthread.php?tid=780)

Strony: 1 2 3 4 5


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - Foster - 26-10-2009 17:02

Czary napisał(a):Nie rozumiem tylko, dlaczego gdy przegrywamy to wszyscy od razu próbują zakańczać kariery Neville'a, czy Scholes'a
bob-sley pisze tak praktycznie po każdym przegranym naszym meczu...


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - Tomek91 - 26-10-2009 18:33

Nie będę powtarzał po raz enty tego co zostało tu wypomniane, ale o kilku rzeczach trzeba wspomnieć.

Mecz, w którym nasza siła ofensywa wygląda miernie. 2-3 celne strzały (główka Rooneya za lekka, Nani to samo) no i jeszcze ta poprzeczka Valencii, poza tym nic. Ktoś wspominał o karnym w pierwszej połowie za wejście Carraghera w Carricka, trochę byłaby to przesada, bo jednak piłkę gdzieś tam dotknął, jednak nie mam aż na tyle dobrej pamięci i nie wiem, w co w tej sytuacji Anglik trafił najpierw, nogi, czy piłka. Druga sprawa, wspomniany obrońca powinien wylecieć za faul na Owenie, przecież on wychodził sam na sam, komentatorzy C+ niby podali jakieś argumenty, że to tylko żółta, ale dla mnie były one głupie.

Co do czerwieni dla Vidica, bardziej zdenerwowała mnie pierwsza kartka dla niego, bezmyślny faul na Torresie przy linii autowej nie tak daleko od środka boiska, na co to komu?

Brakowało Fletchera...


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - matys - 26-10-2009 18:47

Ej, to jak to jest? Trafiasz w piłkę, po czym wypierdalasz rywala w kosmos i nie ma faulu? Tylko to się liczy, trafienie w piłkę, cała reszta nie ma znaczenia czy jak?


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - Czary - 26-10-2009 18:52

Jak dla mnie to faul był oczywisty. Piłka lekko muśnięta przez Carraghera i Carrick ścięty równo z trawą. Nie zdziwiłbym się wcale gdyby inny sędzie (na przykład Webb) podyktował za to karnego, a Carraghera ukarał czerwoną kartką.


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - Kwas - 26-10-2009 22:30

bobsley napisał(a):kolejny raz powiem Scholes i Neville buty na kolek ... bardzo dobrze ze poszlo w dupe moze saf sie ogarnie i zobaczy ze weteranami to moze grac w CC czy meczach o pietruszke!
No pewnie, w końcu Neville miał ogromny udział w naszej porażce. A co ja mówię - przecież tylko oni dwaj zagrali wczoraj słabo ! Uspokój nerwy, ostudź głowę.

W tym sezonie na razie większych zastrzeżeń do formy Paula mieć nie można ( nie zaliczając gry z Sunderlandem ). Z loserpoolem nie zagrał aż tak tragicznie. Zwłaszcza w pierwszej połowie, gdzie starał się być pod grą, walczył w defensywie. W drugiej już tak różowo nie było. Podobnie ma się sytuacja z Gary'm. Nie jest to może Maicon, ale w tych spotkaniach, w których wystąpił, zaprezentował się bardzo solidnie.

Ciężko przeżyłem/przeżywam tę porażkę. No bo jak inaczej ma być skoro przegrywamy z odwiecznym rywalem, który już w końcówce października mógł powoli żegnać się z szansami na tytuł, na dodatek grając straszny futbol. Tak, straszny - Manchester tak grać nie może. Zamiast po ziemi, piłka leciała gdzieś na Rooney'a, który za wiele sobie pograć nie mógł. O współpracy naszych bocznych obrońców ze skrzydłowymi lepiej za wiele nie pisać. Valencia idzie do przodu, O'Shea zamiast go obiegać jest stale w tyle. To ja się kurwa pytam, jak ten Ekwadorczyk miał dziś stawić czoła Insui i Benayoun'owi ? Było mu naprawdę bardzo ciężko, jedynie raz ładnie wrzucił i piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę. Ale dalej dobijający jest fakt, że czaruje tylko jednym zwodem. Gdy w ostatnich, ja wiem, 15 minutach rzucamy się na nich z większą siłą, z większym animuszem to wtedy naprawdę przydałoby się coś więcej niż wypuszczenie sobie piłki z prawej strony i zapiepszanie ile sił w nogach... A O'Shea? Najsłabsze ogniwo obrony. Albo go nie było widać, albo widzieliśmy jego nieudaną interwencję. Tak było w pierwszej połowie, potem szedł bardziej do przodu, ale współpraca z Valencią dalej wyglądała słabiutko.

Ferdinand/Vidić - obaj zagrali w miarę na równym poziomie. Nie było żadnych kardynalnych pomyłek typu gol Bellamy'ego z City, ale oczywiście bramka Torresa obciąża konto Anglika. Evra słabiej niż zwykle. Walczył, starał się bardzo, ale za wiele z tego nie wynikało, bo po lewej stronie współpraca także wyglądała fatalnie. Głównie przez słabiutką postawę Giggs'a. Dawno Walijczyk nie zagrał tak mizernie, kompletnie nie radził sobie z twardo grającą i stosującą mocny pressing pomocą Liverpoolu, oraz mającym bardzo dobry dzień Johnsonem. Natomiast najmniejsze zastrzeżenia z formacji, które głównie mają zdobywać gole można mieć do Carricka.

No właśnie - gole. Oczekiwać ich można było przede wszystkim od Rooney'a i Berbatova. Pierwszy bardziej widoczny, ale prawie równie wielkie gówno z tego wynikło co z gry tego drugiego.

Nie lubię za wiele mówić o pracy sędziów i także tym razem zostawię tę kwestię. Podobnie jak kwestię braku Fletcha. Dobra, jest w ostatnich miesiącach naszym kluczowym piłkarzem, ale nie wspominajmy o nim ciągle przy każdym naszym potknięciu, gdy Darrena nie ma na boisku. Przecież mamy podobno szeroką kadrę, a już w szczególności na pozycji, na której zazwyczaj występuję właśnie Szkot.


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - Czary - 27-10-2009 16:49

Wszyscy piszecie, że pierwsza bramka, to tylko i wyłącznie wina Rio, to co on miał zrobić w tej sytuacji? Wyciąć przeciwnika, zrobić rzut karny i dostać czerwo, osłabiając drużyną? Odpychać zdecydowanie Torresa, bądź łapać go za koszulkę? Torres jest takim piłkarzem, że już po chwili malowniczo by upadł i również byłby rzut karny. Błąd polegał na kryciu Torresa, który przez bodajże 10 sekund stał pomiędzy Vidą, a Rio i nikt go nie wyprzedził, ani przed niego nie wyszedł, co utrudniło, by mu wyjście sam na sam, także nie obwiniajmy tylko Rio, za utratę tej bramki.


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - RedLucas - 27-10-2009 18:05

Czary napisał(a):Wszyscy piszecie, że pierwsza bramka, to tylko i wyłącznie wina Rio, to co on miał zrobić w tej sytuacji? Wyciąć przeciwnika, zrobić rzut karny i dostać czerwo, osłabiając drużyną? Odpychać zdecydowanie Torresa, bądź łapać go za koszulkę?

Powinien go subtelnie przepchnąć, a że nie jest dobrze przygotowany do gry i jest słabszy fizycznie od Torresa, to przegrał to starcie i straciliśmy bramkę.


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - Czary - 27-10-2009 19:59

Tylko czy zwróciłeś uwagę na symulowanie Torresa? Praktycznie każdy bliższy kontakt z nim kończył się jego upadkiem. W całym meczu można było naliczyć naście takich przypadków. Dlatego każde odepchnięcie Ferdinanda mogło zostać wykorzystane i ostatnie pół godziny gralibyśmy w 10.


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - matys - 27-10-2009 20:05

Czary napisał(a):Tylko czy zwróciłeś uwagę na symulowanie Torresa? Praktycznie każdy bliższy kontakt z nim kończył się jego upadkiem. W całym meczu można było naliczyć naście takich przypadków. Dlatego każde odepchnięcie Ferdinanda mogło zostać wykorzystane i ostatnie pół godziny gralibyśmy w 10.

Głupszego tłumaczenia nie słyszałem.

RedLucas napisał(a):jest słabszy fizycznie od Torresa
Miałeś na myśli motorycznie, tak? Jeśli chodzi o warunki fizyczne, to Rio takiego Torresa wciąga nosem.


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - RedLucas - 27-10-2009 20:30

matys napisał(a):
RedLucas napisał(a):jest słabszy fizycznie od Torresa
Miałeś na myśli motorycznie, tak? Jeśli chodzi o warunki fizyczne, to Rio takiego Torresa wciąga nosem.

Exactly.


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - Tomek91 - 28-10-2009 16:59

matys napisał(a):Ej, to jak to jest? Trafiasz w piłkę, po czym wypierdalasz rywala w kosmos i nie ma faulu? Tylko to się liczy, trafienie w piłkę, cała reszta nie ma znaczenia czy jak?

Czary napisał(a):Jak dla mnie to faul był oczywisty. Piłka lekko muśnięta przez Carraghera i Carrick ścięty równo z trawą. Nie zdziwiłbym się wcale gdyby inny sędzie (na przykład Webb) podyktował za to karnego, a Carraghera ukarał czerwoną kartką.

Obejrzałem sytuację ponownie i muszę przyznać wam rację.


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - ArturZ - 29-10-2009 16:31

Ja też kilka razy oglądałem powtórkę i moim zdaniem karnego nie powinno być. Carragher trafił w piłkę w najmniejszym stopniu nie chciał wejść w nogi.


Re: PL: Liverpool 2-0 Manchester United (25.10.2009) - matys - 29-10-2009 21:50

ArturZ napisał(a):Carragher trafił w piłkę w najmniejszym stopniu nie chciał wejść w nogi.
Nie chcieć to se mógł. Dotknął piłkę, po czym wyciął Carricka równo z trawą. Penalty. No chyba, że choćby muśniecie piłki, sprawia, że faulu nie ma. Wtedy to by się dopiero działo. Piłkarze by latali 3 metry nad ziemią.