![]() |
PL: Manchester United 0-0 Arsenal (16.05.2009) - Wersja do druku +- Redcafe.pl - Manchester United Forum (https://redcafe.pl) +-- Dział: Archiwum (/forumdisplay.php?fid=8) +--- Dział: Archiwum tematów (/forumdisplay.php?fid=27) +---- Dział: Sezon 2008/2009 (/forumdisplay.php?fid=35) +---- Wątek: PL: Manchester United 0-0 Arsenal (16.05.2009) (/showthread.php?tid=704) Strony: 1 2 |
PL: Manchester United 0-0 Arsenal (16.05.2009) - matys - 14-05-2009 10:54 ![]() ![]() ![]() Czerwonym Diabłom do 18 tytułu mistrza Anglii brakuje już tylko 1 pkt i już w sobotę podopieczni Fergusona będą chcieli postawić przysłowiową kropkę nad 'i'. Jednak na Old Trafford rywal zawita nie byle jaki, bo o punkty przyjdzie bić się nam z Arsenalem. Ostatnio mamy jednak same miłe wspomnienia ze spotkań z Kanonierami, to właśnie ich mieliśmy za rywali w 1/2 finału LM. Dwumecz okazał się niespodziewanie spacerkiem, strzeliliśmy podopiecznym Wengera 4 gole, a straciliśmy tylko jedną, po niesłusznie podyktowanym rzucie karnym dla rywali. Czy w lidze również pójdzie nam z nimi tak łatwo? Manchester ostatnio może pochwalić się kapitalną passą, 7 kolejnych zwycięstw z rzędu. W środę, po dwóch pięknych trafienia Carricka i Teveza, pokonaliśmy Wigan na ich stadionie 2-1. Arsenal natomiast w ostatni weekend poległ na własnym stadionie aż 4-1 z Chelsea. Forma Kanonierów pozostawia w ostatnim czasie pozostawia dużo do życzenia, a problemy kadrowe w obronie sprawiają, że defensywa gości wygląda jak ser szwajcarski. O wszystkim co związane z tym meczem dyskutujemy w tym temacie. Zapraszamy do dyskusji. Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - Tomek91 - 14-05-2009 18:13 Wszyscy mamy jeszcze w głowach spotkanie sprzed kilku tygodni, kiedy na Emirates gospodarze ulegli United 3:1 i piłkarze też o tym pamiętają i to już przed spotkaniem daję nam komfort psychologiczny. Ponadto gramy na Old Trafford, straciliśmy tam punkty tylko dwukrotnie i niech tak zostanie. ![]() Mimo, że Arsenal nie gra już o nic (4. miejsce mają już na bank) to na pewno nie przyjadą do Manchesteru samą młodzieżą. Będą zapewne chcieli pokrzyżować nam szyki i nie ma co liczyć na rezerwowy skład po ich stronie (ale Fabiańskiego chętnie zobaczę, bo Almuni mam już dosyć ![]() ![]() Po stronie Arsenalu najbardziej obawiam się Arszawina. Rusek został piłkarzem kwietnia w PL i jeśli wejdzie w mecz to może być ciężko go zatrzymać. Za to po naszej stronie od pierwszych minut powinien zagrać Tevez. Należy mu się to i jego forma wydaje się być wysoka, więc nie ma co go sadzać na ławkę, bo to będzie nie fair względem niego. 1) VDS O'Shea-Vidic-Rio/Evans-Evra Park-Giggs-Carrick-Ronaldo Rooney-Tevez 2) obrona i bramka takie same Ronaldo-Giggs-Fletcher-Rooney Berbatov-Tevez Trzeba zaatakować od początku jak w spotkaniu półfinałowym na OT i pokazać kto rządzi na boisku i zapewnić sobie mistrza. E: Cytat:W jutrzejszym meczu przeciwko Arsenalowi na Old Trafford Manchester United będzie musiał sobie radzić bez kontuzjowanego Rio Ferdinanda. No to miejmy nadzieję, że para stoperów zagra o niebo lepiej niż w meczu z Wigan ![]() Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - Foster - 15-05-2009 19:03 O'Shea - Vidic - Evans - Evra Fletcher - Anderson - Giggs Ronaldo - Rooney Tevez Mam nadzieję, że podobnie jak w obu półfinałowych meczach, tak i teraz pokonamy Arsenal. Wystarczy nam punktów do mistrzostwa, ale jestem pewny, że chłopaki będą chcieli wygrać, tym bardziej gramy przed naszą wspaniałą publicznością, która wszędzie była z nami i wszędzie ją było słychać, za co należy im odpowiednio podziękować. Martwią mnie dwie rzeczy... słaba postawa stoperów w meczu z Wigan i marnowanie dogodnych sytuacji tak jak to miało miejsce również w meczu z Wigan. Mam nadzieję, iż był to tylko gorszy dzień i jutro Diabły zagrają jak należy Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - Czary - 16-05-2009 11:20 Zbliża się mecz o mistrzostwo. Bardzo bym chciał, abyśmy zdobyli chociaż ten jeden punkt, żeby to mistrzostwo można było świętować wraz z kibicami na OT. Moim zdaniem skład mógłby wyglądać tak: VDS O'Shea - Vida - Evans - Evra Ronaldo - Carrick - Fletcher - Giggs Rooney - Tevez ewentualnie: VDS O'Shea - Vida - Evans - Evra Ronaldo - Anderson - Fletcher - Rooney Berbatov - Tevez Musimy atakować Arsenal i nie pozwolić sobie na stratę jakiejś głupiej bramki. Typuje wynik 2-1 dla nas. Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - matys - 16-05-2009 11:28 Po 3 punkty Panowie, po mistrzostwo! Wygramy, wiem to. O'Shea - Evans - Nemanja - Pat Ronaldo- Carrick - Fletcher - Rooney Berbatov - Tevez. I tak nie wyjdziemy takim składem, ale bym się spuścił, jakbym ujrzał takie zestawienie. Silvestre, Gibbs - liczymy na Was chłopaki. Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - michal85 - 16-05-2009 11:52 A ja bym chciał zobaczyć Roo w końcu w ataku obok Berbatova. Fergie wspominał coś chyba o oszczędzaniu kilku zawodników po trudnym meczu z Wigan, więc niewykluczone, że dojdzie do kilku niespodzianek. Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - Lukas - 16-05-2009 12:07 Dzisiaj jest niesamowita szansa aby świętować 18 tytuł Mistrza Anglii do tego na własnym stadionie- nieważne jak to zrobimy, ale 1 punkt musi być, ba jestem przekonany nawet o 3 oczkach. Arsenal łatwo skóry nie sprzeda- to fakt, zechcą zmazać nie najlepsze wrażenie po meczach z nami w LM, ale Diabły muszą zagrać tak jak niemalże w całym sezonie, czyli skutecznie i strzelić o 1 bramkę więcej niż przeciwnik ![]() Składzik jaki wystawił jest bardzo silny- liczę że Fletcher nadal będzie tak czyścił pole jak do tej pory, a współpraca Roo z Tevezem będzie owocna... także po upragnionego mistrza panowie ![]() Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - Czary - 16-05-2009 12:08 Oficjalny składy już są podane: Cytat:Man Utd: Van der Sar - O'Shea, Vidić, Evans, Evra - Fletcher, Carrick, Giggs - Ronaldo, Rooney, Tevez. Trafiłem idealnie w skład naszego zespołu ![]() Go, go United!!! Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - RedLucas - 16-05-2009 15:40 Po tym meczu liczy się tylko to, że po raz kolejny mamy MISTRZA! Jednak już przechodząc do tego, co graliśmy i zaczynając myśleć o spotkaniu z Barceloną, można się nieco zmartwić. Niestety jest to już drugi mecz, w którym w naszej grze ofensywnej nie dzieje się praktycznie nic. Mi w tym meczu zabrakło Berbatowa, Tevez zagrał dziś naprawdę przeciętnie, a Bułgar mógłby zmienić obraz gry. Poza tym martwi mnie postawa Ronaldo i Rooneya. Duet, który powinien ciągnąć grę odnotowuje dużo strat i brak pomysłu na grę. Nie wiem, na finał spróbowałbym może jednak zagrać trójką: Tevez, Rooney, Berba. No bo Giggs dziś nic wielkiego również nie zagrał. Wtedy możnaby dać w jego miejsce Andersona, który dobrze się czuje w meczach z silnymi rywalami. Tylko to jednak byłoby chyba zbyt ryzykowne, raczej trzeba zagrać trójką w środku. Teraz oceny zawodników: VDS - wiele do roboty nie miał, ale kiedy było trzeba radził sobie bez zarzutów. O'Shea - wahałem się miedzy nim, a Carrickiem jeśli chodzi o zawodnika meczu. Ostatecznie padło na Johna, dziś zagrał jak profesor ![]() Vidić - również dobry występ, zresztą jak cała defensywa Evans - j.w. Evra - j.w - dobrze, że nie dał się ponieść emocją, gdy był tyle razy faulowany w przeciągu paru minut. Ronaldo - tak jak wspominałem wyżej, zdecydowanie poniżej oczekiwań. Fletcher - niby nie widoczny, ale niebywale przydatny. Carrick - świetne spotkanie, szczególnie pod względem gry w destrukcji. Giggs - nie był to jego najlepszy mecz. Rooney - podobnie, jak Ronaldo. Możliwe, że jednak potrzebują odpoczynku. Tevez - już nie było tak dobrze, jak w poprzednich meczach. No i niestety obawiam się, że to był jego pożegnalny mecz. Poza tym w pomeczowym wywiadzie Ferguson mówił, że ciężko będzie go zatrzymać. Zmiennicy: Park - OK Anderson - dotknął w ogóle piłki? ![]() Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - Tomek91 - 16-05-2009 15:41 Mistrzowie!!!!!! ![]() Minimum w dni dzisiejszym wykonane, ten jeden punkcik może nie został wywalczony w porywającym stylu, głównie to defensywa przyczyniła się w dniu dzisiejszym to tego rezultatu, ale kto by się tym przejmował, ważny jest efekt końcowy, na który pracowali wszyscy związani z Manchesterem United. Arsenal widać, że wyciągnął wnioski z dwumeczu w Lidze Mistrzów. Były momenty, kiedy United zostało zepchnięte do głębokiej obrony, ale cała obrona i Carrick dzisiaj rozegrali bardzo dobre spotkanie. Arsenal zagrał dobry mecz w obronie, United za dużo groźnych okazji nie miało, ale należał nam się gol (sytuacja, kiedy na spalonym nie był Ronaldo) i zabrakło trochę cwaniactwa Tevezowi, kiedy mógł spokojnie zostać odgwizdany faul Fabiańskiego, gdyby Argentyńczyk się przewrócił. Końcowe minuty były naprawdę nerwowe i gdyby nie to, że Fabregas trafił w słupek to nastroje po meczu byłyby nieciekawe, ale to tylko gdybanie, bo już wszystko jasne, 10-lecie Liverpoolu bez mistrzostwo stało się faktem ![]() Van der Sar- w końcówce wprowadzał potrzebny spokój. Pewnie, jak zawsze z resztą ![]() ![]() O'Shea- mecz, w którym potwierdził, że jest najlepszym prawym obrońcą w tym sezonie. Wiele razy dobrze interweniował i powstrzymywał akcje Arsenalu. W ofensywie mało, ale co tam ![]() Evans- nie pamiętam jakiś rażących błędów, o lata świetlne lepiej niż w środę ![]() Vidic- rehabilitacja za poprzedni mecz z Wigan, nie do przejścia. Evra- latał w tą i z powrotem po całym boisku, ogółem dobre spotkanie ![]() Carrick- co on robił w destrukcji i rozgrywaniu akcji przeszło moje oczekiwania. Może w ataku jakoś nie szalał, ale i tak bardzo dobre zawody. ![]() Fletcher- jak zwykle, dał z siebie wszystko i walczył do końca. ![]() Giggs- średnio Ronaldo- wolny z drugiej połowy był prawie idealny, nie były to najlepsze zawody w jego wykonaniu. Rooney- nieoceniony wkład w destrukcję, z przodu trochę średnio, ładnie wyszedł do główki w pierwszej połowie. Tevez- po ostatnich meczach zapracował sobie na wyjściowy skład, ale dziś nie zachwycał jak w meczach z Wigan czy City. Park- ładnie pociągnął akcję, kiedy Ronaldo "był" na spalonym, walecznie. Anderson- MOTM, uspokoił grę i świetnie rozgrywał piłkę, gdyby zagrał od początku Arsenal wyjechałby z bagażem 10 goli, a Fabiański zakończyłby karierę ![]() Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - radzio - 16-05-2009 15:51 ![]() ![]() ![]() ![]() Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - maju - 16-05-2009 15:52 No i jesteśmy mistrzem. Trzeci raz z rzędu. Tworzymy historię! Oprócz nas tylko Arsenal i Wimbledon (?) dokonały wczeniej takiej sztuki, ale tego nie pamiętają nawet najstarsi górale. Mądra gra, nie było jakiegoś forsowania tempa bo i po co. Mamy przecież w terminarzu dzień 27.05. O meczu można napisać chyba tylko tyle, bo nikt jakoś nie wybił się ponad pozostałych. AAA i jeszcze jedno: prawie sie spuściłem po ostatnim gwizdku. Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - Tomek91 - 16-05-2009 15:59 maju napisał(a):Oprócz nas tylko Arsenal i Wimbledon Huddersfield nie Wimbledon w latach 1924, '25,'26 (i były to jedyne tytuły tego klubu jeśli chodzi o ligę ![]() maju napisał(a):AAA i jeszcze jedno: prawie sie spuściłem po ostatnim gwizdku To mogłeś sobie darować ![]() Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - Adis - 16-05-2009 16:02 maju napisał(a):Trzeci raz z rzędu. Oprócz nas tylko Arsenal i Wimbledon (?) dokonały wczeniej takiej sztuki, ale tego nie pamiętają nawet najstarsi górale.Huddersfield Town w latach 1923-1926, Arsenal 1932-1935, oraz Liverpool 1981-1984. Tak tylko dla formalności dodałem. ![]() --- WE LOVE UNITED, WE DO OHH UNITED WE LOVE YOU! --- ![]() <hahaha> E: trochę za duże, i nie wyświetla się całe. Re: PL: Manchester United - Arsenal (16.05.2009; 13:45) - Szymcio - 16-05-2009 18:01 Mamy mistrzostwo! Po tylu miesiącach czekała na nas kolejna eksplozja, wręcz fala radości. Znikły inne smutki, troski, czy zmartwienia. Przez te kilkanaście magicznych minut, gdy oglądaliśmy na ekranach telewizorów czy też monitorów radujących się piłkarzy Mistrza Anglii, żaden fan United nie odczuwał niczego innego, niż szalona uciecha, przeradzająca się w dosłowny orgazm. Były chwile zwątpienia, nie powiem. Po meczu z Tottenhamem (0:0) sam zacząłem się martwić, czy damy radę po raz kolejny wygrać te ekskluzywne rozgrywki. Przez większość sezonu, Ronaldo nie pokazywał wszystkiego na co go stać, Rooney, Berbatow i Tevez też niekiedy zawodzili, podobnie jak niektórzy pomocnicy i obrońcy. Ból, jaki odczuwałem po porażce 1:4 z Liverpoolem rozsadzał mi serce. Ale wierzyłem. Wierzyłem, gdy pół składu nie mogło grać, gdy fachowcy typowali The Reds jako przyszłych mistrzów, gdy przegrywaliśmy po dwa mecze z rzędu. Mogę z pełną świadomością powiedzieć, że gdyby nie nadzieja, jaka wlewała mi się w serce w tragicznych momentach, zdecydowanie mniej spokojnie przyjmowałbym wszystkie wypadki losowe, jakie w tych sezonie nam się przydarzyły. Po tak obfitującym w emocje piłkarskim roku, z przyjemnością wyznaczę trzech graczy, którzy w moim mniemaniu byli w lidze naszymi najlepszymi zawodnikami. Nie jest to zadanie łatwe i na pewno będę nieobiektywny, ale... 1 – Nemanja Vidic. Bez niego ciężko wyobrazić sobie naszą obronę. Jest tym, kim rok temu był Rio. Bardzo twardy, niesłychanie waleczny i odważny. Jakby tego było mało, strzelił aż cztery gole. Trafienia z Sunderlandem i Hull okazały się być golami na wagę trzech punktów, a piękna główka z Chelsea otworzyła wynik meczu. Zatem kto wie, czy gdyby nie instynkt strzelecki Serba, to dziś zamiast się cieszyć, płakalibyśmy? 2 – Wayne Rooney. Początek sezonu miał katastrofalny, grał beznadziejnie, nie wychodziło mu praktycznie nic. Z czasem jednak zaczął się budzić, aż wreszcie doszedł do optymalnej formy. Strzelił dwanaście goli i nieraz zarażał entuzjazmem kolegów. Strzelał różne ważne bramki, m.in. na 2:2 i 4:2 z Tottenhamem. Taki piłkarz to absolutny skarb, ktoś niezastąpiony. 3 – Cristiano Ronaldo. Trzeba mu oddać, iż jest naszym najlepszym strzelcem, a także chyba najrówniej grającym zawodnikiem spośród piłkarzy MU już od trzech sezonów. Niesamowicie skuteczny, również potrafiący trafić do siatki w bardzo ważnym momencie. Gra z jeszcze większą korzyścią dla drużyny, nie jest tak samolubny, nie symuluje tak często. Widać, że dorósł pod czujnym okiem Fergusona. Warto też wspomnieć o piłkarzach z reguły niedocenianych, grających drugie skrzypce w zespole złożonym z piłkarskich wirtuozów. Mowa oczywiście o Darrenie Fletcherze, który rozegrał najlepszy sezon w karierze, podobnie jak John O’Shea. Wielu „fanów” chętnie pozbyłoby się tych dwóch piłkarzy z Old Trafford, ale jak dla mnie są niezastąpieni. Szkot to nasze żelazne płuca, Irlandczyk zaś potrafi grać na każdej pozycji w defensywie. Wśród tych, których rzadko się docenia są również Michael Carrick i Dimitar Berbatow. Obaj obdarzeni kapitalnym zmysłem taktycznym, świetną techniką i przeglądem pola. Nie są zbyt ruchliwi, ale mimo to, obaj spełniają w drużynie bardzo ważną funkcję. Dziś było widać, co się dzieje gdy brakuje łącznika między pomocą a atakiem, jakim jest Bułgar. Powstała ogromna dziura, którą trudno załatać. Wracając do Michaela, dodatkowym plusem jaki można zapisać przy jego nazwisku jest gol z Wigan, na kilka minut przed końcowym gwizdkiem sędziego. Kto wie, czy nie był to najważniejszy strzał jaki do tej pory Anglik oddał w swojej karierze. Pytanie, czy warto zostawiać Carlosa Teveza na Old Trafford wciąż jest aktualne. Ja sam, nie zapłaciłbym za niego trzydziestu milionów. Mimo wszystko, odstaje on klasą od Rooneya, który pełni w klubie taką samą funkcję jak Argentyńczyk, a w dodatku jest bardziej uniwersalny. Zresztą, wątpię by sam Apacz zgodził się na pozostanie zmiennikiem, bo nie chce mi się wierzyć, by Ferguson umieścił go od przyszłego sezonu w pierwszym składzie kosztem (moim zdaniem) bardziej przydatnego w działaniach ofensywnych Berbatowa. Zresztą, zobaczymy co wymyśli sir Alex. Ja uszanuję jego decyzję jaka by nie była. Jeśli zdecyduje się wydać cały wagon mamony na Argentyńczyka – OK. Jeśli nie przedłuży z nim kontraktu – przyjmę tę decyzję tak samo. Pamiętam, jak przed sezonem i w jego początkowej fazie często narzekaliśmy na to, iż sir Alex nie potrafi dobierać zbyt udanie taktyki ani wystawiać idealnie przygotowanych do danego meczu piłkarzy. W komentarzach błagaliśmy Carlosa Queiroza o powrót. A tu proszę! Szkot jednak pokazał, iż mimo kolejnych krzyżyków na karku, wciąż umie się uczyć. I nauczył. Wystawił Giggsa i Fletchera w środku pomocy przeciwko Chelsea na OT – 3:0. Rzucił w bój Apacza przeciwko Tottenhamowi, mając tym samym na placu gry trzech napastników - 5:2. Takich przykładów można by wymieniać jeszcze wiele. Szkoda tylko, że inny wielki strateg o inicjałach RB zdołał dwukrotnie pokonać naszego generała. Fakt, miał w tym więcej szczęścia niż rozumu, ale niestety liczy się fakt... Aha! W dodatku Alex wspaniale „wkręcił” do drużyny młodych, utalentowanych wychowanków; Machedę, Rafaela czy Evansa. Oby tak dalej, Fergie! Co do transferów – nie wiem, czy jest sens zmieniania mistrzowskiego składu. No, chyba że odejdzie Tevez, wówczas do United powinien zawitać napastnik, np. wymieniany często przez media Benzema. Jeśli odejdzie Ronaldo (w co nie wierzę absolutnie) musimy ściągnąć Ribery’ego. Żadnych innych zakupów bym nie dokonywał, bo właściwie nie ma po co. Z wypożyczenia wróci Campbell i Manucho a przecież w juniorach też mamy mnóstwo piłkarzy głodnych gry o najwyższe cele. Co do jedynego transferu jakiego sir Alex dokonał w ubiegłym okienku transferowym... Dimitar Berbatow jest przez wielu krytykowany. Myślę, że nie tyle ze względu na swoją grę, która rzeczywiście czasem może doprowadzić do białej gorączki, ale dlatego, iż wygryzł z podstawo|wego składu Carlitosa. A czy to jest jego wina? Czy Bułgar sam sobie ustawia wyjściową jedenastkę? Nie. Grał, bo przez większą część sezonu grał lepiej niż Argentyńczyk. Dość mam już utyskiwań po każdym meczu, jakoby Berbatow nie pasował do United, bo nie biega tyle co Tevez, bo nie rozgrywa tak szybko jak Tevez, bo nie strzela tak często jak Tevez. Co za różnica, skoro robi swoje w bardzo dobrym stylu? Podaje znakomicie, urywa się obrońcom, gdy trzeba strzela (kto zapewnił nam triumfy nad Boltonem, Middlesbrough czy Newcastle?!). Przestańcie więc, na Boga czyhać na każde jego potknięcie. Ma styl gry jaki ma i Wasze płacze go nie zmienią. Jak dla mnie, Dimitar okazał się olbrzymim wzmocnieniem, zawodnikiem jakiego nam brakowało, świetny łącznik linii pomocy i ataku. Genialnie wyszkolony technicznie, podejmujący bardzo mądre decyzje, zachowujący spokój w gorących sytuacjach. Zacznijcie w końcu dostrzegać jego zalety – nie wyostrzać wady! Bardzo mi się w tym roku spodobało wprowadzenie młodzieńców do pierwszego, albo raczej – szerokiego składu. Rafael okazał się znakomitym ofensywnym prawym obrońcą, który nie dość że strzelił gola Arsenalowi, to jeszcze wyłączał z gry takich piłkarzy jak Nasri i Robinho. Jego brat błyszczy póki co w rezerwach, szkoda że jest taki kruchutki, ale mam nadzieję iż w przyszłym sezonie i jego będę częściej oglądał w koszulce MU; może się okazać świetną alternatywą dla Evry. Kolejny obrońca, Jonny Evans okazał się prawdziwym piłkarskim diamentem. Znakomity w odbiorze, niebojący się trudnych rozwiązań, zachowujący spokój i czystość umysłu w trudnych momentach. Z przodu już nie oglądaliśmy takich fenomenów, ale dwie bramki Włocha Federico Machedy okazały się być jednymi z najważniejszych w tym sezonie. Danny Welbeck natomiast zanotował przepięknego debiutanckiego gola w Premiership i już jest przez niektórych porównywany do Thierry’ego Henry’ego. A w blokach startowych nadal się grzeją Gibson, Lee Martin i jeszcze paru młodych chłopaków. United młodzieżą stoi! Ciekaw jestem, co teraz odczuwają fani Arsenalu, Liverpoolu i Chelsea. Trochę szkoda mi Arsenalu, bo młoda ekipa Wengera znowu nie sprostała wyzwaniu i tym razem zakończyła sezon na czwartej lokacie. Wciąż brakuje im doświadczenia, umiejętności podjęcia rękawicy w najważniejszym momencie. Mimo, iż mają w swoich szeregach naprawdę bardzo dobrych zawodników, to po raz kolejny nic nie osiągnęli. Chelsea po latach tłustych teraz okupuje niższe miejsce niż to najwyższe. Aktualnie jest trzecia, co raczej już się nie zmieni. The Blues pokazali, że umieją grać naprawdę dobrze, ale tylko wówczas, gdy mają równie dobrego trenera. Nieudacznik Scolari, który dostał srogą lekcję od sir Alexa na pewno nim nie jest. Hiddink – owszem, ale go nie uda się chyba zatrzymać na najbliższy sezon. Jeśli CFC chce walczyć o najwyższe cele, koniecznie musi znaleźć trenera z najwyższej światowej półki. Przez innych, tak fantastyczni zawodnicy jak Lampard, Essien czy Drogba nigdy nie będą odpowiednio wyeksploatowani. Na koniec – nasi ulubieńcy. Liverpool. Nie spodziewałem się w sierpniu, że to oni będą naszymi głównymi rywalami w walce o tytuł. Nie myślałem, że dwa razy z nimi polegniemy. Nie myślałem, że to Gerrard awansuje na mojego najbardziej znienawidzonego zawodnika wszechczasów. A jednak. Mimo upokarzającej porażki w stosunku 1:4, jasno mogę powiedzieć, że byliśmy lepsi w tym sezonie od podopiecznych pękającej Rafy. Wygrywaliśmy po 1:0, gdy The Reds remisowali ze słabeuszami. To jest to, co charakteryzuje mistrza. Spokojnie teraz uśmiecham się patrząc w oczy fanom Liverpoolu którzy dyszą z wściekłości wlepiając wzrok w nagłówek na Onecie „Manchester United mistrzem Anglii! 11 tytuł Fergusona”. Wiem, że jesteśmy lepsi, wierzę, że w przyszłym sezonie również to pokażemy. A teraz, pijmy, radujmy się, świętujmy, śpiewajmy. Po raz trzeci z rzędu MU jest najlepszą drużyną w Anglii! MUFC OUR RELIGION… Take me home, United road… Nie liczy się odległość liczy się fanatyzm… |