Bardzo dobre spotkanie ze strony United. De Gea praktycznie bezrobotny (tylko strzał Remyego i Samby wymagał poważnej interwencji). Świetna gra w obronie, Rio jak
Del Piero wino, im starszy tym lepszy. Spokój w obronie. Rafael zdecydowanie MOTM, pokazał, że mecz z Realem to tylko wypadek przy pracy i wciąż jest w bardzo wysokiej formie. Evra na swoim równym, wysokim poziomie. Środek działał jak trzeba, Giggs - Forever Young. Apropo Young, to może zdanie o Ashleyu. Mi się - w pewien sposób - podobała gra Anglika. Niby stać go na dużo więcej, w szczególności w ofensywie, ale świetnie pracował w defensywie. Dobrze się zastawiał, odgrywał piłkę i wspomagał Evre. Szkoda, że było mało dryblingu z jego strony i wkręcania obrońców QPR, jako reprezentant Anglii wymaga się od niego więcej. Nani w formie, świetna asysta na 2-0, napewno grał lepiej niż Valencia. Luis Nani, he's back!

Ruchliwy Hernandez, ale brakowało wykończenia, szkoda. Robin grał krótko, ale świetnie zastąpił go Welbeck. Zamiast patrzeć na jego nonszalanckie zachowanie w polu karnym, zobaczcie jak on walczy o piłkę. Wykonuje tytaniczną pracę dla drużyny, zobaczcie co zrobił przy bramce na 2-0. Od niego to się zaczęło. I tak w kółko. Brakuje skuteczności, dlatego powinien grać na skrzydle, albo cofniętego napastnika. Szuka gry, walczy, a jak trzeba się zabrać z piłką - odstawi obrońcę i ten będzie widział tylko numer 19 na plecach.
To był 999 mecz w wykonaniu Giggsa w piłce seniorskiej. Wyobrażacie sobie, co będzie w meczu z Norwich? Pierwszy plac, oprawa, nagroda, kwiaty, granie tylko na Giggsa, aby ten strzelił bramkę. Ewentualnie może być tak, że wejdzie z ławki, aby był aplauz na stojąco. Coś niesamowitego. Chyba się popłaczę.