Mimo, że Rooney zagrał totalne bagno to zakończył mecz z dwoma asystami i przepiękną bramką. Wkurwia mnie ta gra na stojaka, ale wiem że tak trzeba było to zrobić. Oprócz pierwszych 10 minut drugiej połowy wszystko było pod kontrolą, Norwich oddało jeden, niecelny strzał.
Widać bylo już w pierwszej połowie, że Kagawa szuka gry w środku, po zejściu RvP stał się nominalnym ofensywnym pomocnikiem, a na lewą pomoc wszedł Welbeck. Tam grało mu się o niebo lepiej, jestem mega zadowolony z jego meczu. Jestem przekonany, że w następnym sezonie będzie rozpierdalał. Niestety, minusem jest to, że nie było skrzydeł. Pociesza fakt, że normalnie pewnie będzie grał Young z Nanim, albo coś teges.
No i Anderson...jest bardzo dobrze wyszkolony technicznie, dobrze gra z pierwszej piłki, umie rzucać piłki, ale mu się nie chce. Nie biega, nic nie robi w kierunku, aby pomóc drużynie. Kiedyś usłyszałem o nim dobry komentarz, gdy schodził z boiska: "Andersonowi nawet z boiska nie chce się zejść".

Karny kutas za brak Giggsa.

A, ten, pan z numerem 16 to MVP sezonu. It's hard to believe he's not Scholes. It's Carrick, you know!