Nie znalazłem takiego tematu, moze nie umiem szukać

AAR* zakladam go i zaczne pirwszy swoja opowiesc:
Było to dnia 14 maja ostatniego roku zeszłego wieku. Dzień po mojej Pierwszej Komuni Świetej do mojego domu przyszły koleżanki mojej mamy, aby złożyć my życzenia. Pośród mało interesujących mnie prezentów dostałem coś co mnie oczarowało: czerwono-białą koszulkę, a na jej plecach widniał napis: David Beckham. Pod nazwiskiem było wielki 7. Do stroju dołączona była piłka z logo klubu, którego jeszcze nie znałem. Jako młody fan pilki, lubiałem ją ogladać, ale raczej grać. W kilka dni po komuni do gry założyłem koszulkę z owych jeszczę tajemniczym dla mnie nazwiskiem. Po powrocie usiadłem do komputera, wpisałem w wyszukiware imię i nazwisko z koszulki i wszystko stało się jasne. Manchester United... Przeczytałem kilka informacji o klubie, przejżałem tabele ligi angielskiej, a także spojażałem na skład. Żadnemu klubowi nie kibicowałem z całego serca, z całej duszy i z całych sił swoich. Z biegiem lat moje zainteresowanie Manchesterem United rosło, a w raz z nim rodziła się miłość, który okazuję się silniejsza od wielu rzeczy. Gdy w gazetach pojawiła się informacja, że David Beckham zostanie sprzedany do Realu Madryt, zwątpiłem. Zastanawiałem się, czy lubię Davida czy może klub. Szybko stało się jasne, że ówczesny kapitan reprezentacji Anglii był tylko jednym z wielu ogniw w maszynie prowadzonej przez Sir Alexa Fergusona. Tak zaczęła się miłość do Czerwonych Diabłów - miłość z którą czasami było mi źle. Byłem wyśmiewany, iż w moim sercu jest Manchester United, a najcześciej robili to "kibice" Realu, którzy w poźniejszym czasie stali sie "kibicami" Barcelony. Byli to "sezonowcy"...Ale ja taki nie byłem - zawsze wierzyłem w Red Devils i wiem, że nie na próżno...
* - AAR - At Any Rate - W każdym razie