Re: PL: Arsenal 2-1 Manchester United (08.11.2008)
Sir Alex po finale LM w jakimś wywiadzie powiedział takie ładne słowa: I will be thinking about the future and looking into the players’ eyes to make sure their hunger is still there. I won’t be retiring. Tak mi się ten cytat spodobał, że aż go zapisałam.
Moim zdaniem właśnie tego głodu w naszych piłkarzach nie widać. Niby coś tam gramy, momentami nawet bardzo dobrze (niektóre nasze akcje naprawdę zapierają dech w piersiach, ale właśnie - akcje, nie bramki, które powinny po nich paść, ale nie padają), ale to nie jest to. Nie sądzę, żeby wygrywanie im się znudziło czy coś w tym rodzaju, nie. Na pewno chcą wygrać. Tylko chcą jakby... za mało? Dzisiaj, oglądając ten nieszczęsny mecz, wciąż miałam wrażenie, że oni myśleli, iż osłabiony Arsenal się przed nimi położy i da dobić. Zresztą od początku sezonu mam takie spostrzeżenia.
Niby mamy graczy z charakterem, ale w decydujących momentach właśnie tego zacięcia brakuje. Wściekłam się, oglądając doliczony czas drugiej połowy, gdy każda drużyna, która strzeliła przed chwilą kontaktowego gola, rzuciłaby się do szaleńczego ataku, siadłaby na polu karnym przeciwnika i próbowała wszelkimi sposobami wbić drugą bramkę. Pamiętacie pechowo zremisowany mecz z Arsenalem sprzed roku? My dziś nie pokazaliśmy takiej woli walki, jak oni wtedy. Liverpool podobne sytuacje z ostatnich minut niejednokrotnie wykorzystywał. Oni wręcz siłą woli wpychali tą piłkę do bramki! A my? Jakbyśmy nie wierzyli...
Mam nadzieję, że w końcu w chłopakach obudzi się ta diabelskość. Wierzę, że nastąpi to, zanim będziemy musieli kibicować Chelsea w walce o tytuł. Nasza sytuacja nie jest ciekawa, ale do końca sezonu jeszcze wszystko się może zdarzyć. Spisywanie sezonu na straty już w listopadzie to przesada.
Manchester, so much to answer for.
last.fm
|