Ulga, którą poczułem po końcowym gwizdku Roba Stylesa była wczoraj nie do opisania.

Pierwsza połowa w wykonaniu United była, co najwyżej średnia. Jak duży wpływ na grę miała pogoda ciężko ocenić, ale od razu przypomniał mi się finał CL w Moskwie, gdzie lista graczy, która się ślizgała była bardzo długa
Już na początku spotkania Wigan dało nam ostrzeżenie, ale całe szczęście Valencia przekombinował w sytuacji sam na sam. Spodziewałem się (w sumie to nie tylko ja) spotkania łatwego, a tu zimny prysznic w 28. minucie. Do tego momentu były ze dwie sytuacje, żeby wyjść na prowadzenie, ale brakowało niewiele. Zawiódł mnie środek pola, Scholes to co wczoraj robił to aż szkoda pisać. Giggs, który zagrał o wiele mniej zrobił więcej z przodu. Anderson też za dużo nie pokazał, gdzie on zgubił formę? Carrick musiał grać i w defensywie i konstruować akcje w ofensywie, więc ciężko mu było to wszystko ogarnąć, stąd niekiedy brakowało mu pomysłów. Asystę zaliczył trochę przypadkiem, bo raczej to był słaby strzał, który zamienił się w precyzyjną wrzutkę.
Mimo przeciętnej gry to zwycięstwo cieszy bardzo.

Każdy zdaje sobie sprawę jak kluczowa była wczorajsza wygrana i zaklepanie sobie mistrzostwa jest już teraz formalnością.

Musiałaby się wydarzyć katastrofa, żeby w dwóch meczach nie zdobyć choćby punktu.
Edwin- przy golu bez szans, reszta spotkania bez zarzutu.
O'Shea- asysta i rozważna gra. Komentatorzy C+ narzekali, że Irlandczyk nie włącza się tak często jak Evra, ale kiedy już to robi to akcje przeważnie są groźne
Evans- gafa już na początku, bo to po jego błędzie Valencia miał okazję na bramkę i nie był to jego jedyny błąd we wczorajszym spotkaniu.
Vidic- gol Wigan obciąża jego konto, choć dużą rolę odegrała mokra murawa. Ponadto irytowało mnie to, że już w pierwszej połowie psychicznie trochę nie wytrzymywał, stąd ten łokieć w rywala
Evra- Jakiś rażących błędów nie było, jak zwykle aktywnie z przodu
Ronaldo- słabo, zdecydowanie za często próbował rozwiązań siłowych, gdyby nie to to już by miał zapewnioną koronę króla strzelców. No i znowu wraca jego nawyk z obrażaniem się na cały świat, bo nie dostał wolnego
Scholes- słaaaabo. Jak na dzień dzisiejszy jest to chyba najsłabiej dysponowany środkowy pomocnik w naszej kadrze. Mam nadzieję, że w meczu z Arsenalem nie zagra. Mało jak na niego crossów co do milimetra i za dużo oddawania piłki najbliższemu koledze.
Anderson- nie lepiej od Scholesa, dobrze, że Ferguson postanowił go zmienić
Carrick- najlepszy spośród pomocników w tym spotkaniu. Asysta i jakże ważny gol. Bramka swoją drogą- wypas. Strzał mocny i precyzyjny. Wcześniej mógł też strzelić, ale on nie od tego
Rooney- nie był to jego najlepszy mecz. W drugiej połowie ciągnął grę na spółkę z Berbatovem.
Berbatov- uważam, że Bułgar rozegrał dobre spotkanie. W drugiej połowie najczęściej zaczynał akcję United.
Tevez- gol- cudo. No i dał sygnał do ataku
Giggs- o wiele lepiej niż Scholes, którego zmienił
Park- jak na kilka minut gry pokazał się z dobrej strony.
Nie podobało mi się sędziowanie we wczorajszym meczu. Styles pozwalał na ostrą grę, ale czasem gwizdał faule, które na dobrą sprawę faulami nie były. No i przynajmniej z raz liniowi pomylili się w ocenie sytuacji, czy jest spalony.