Po pierwszej połowie byłem smutny jak tysiąc martwych choinek. Ale druga połowa to był prawie sam miód. O ile po pierwszej połowie chciałem dać MOTM Edwinowi, za to, że uratował nam dupy od niechybnej klęski, podczas drugiej chciałem przyznać nagrodę Rooney`owi. Ostatecznie, poszła do Evry za cieszynkę

. Scholes na moje w pierwszej połowie grał najlepiej w ofensywie.
Rafael nie dawał sobie rady z Ronaldinho, ale nikt nie mógł sobie z nim poradzić. Brazylijczyk pracuje na powołanie od Dungi i odwala dobrą robotę. Trzeba mu w tym przeszkodzić w rewanżu o wiele skuteczniej. Kiedy całemu Milanowi siadła psyche po 1:3 nie miał za bardzo z kim grać, a i jemu już przestało wszystko przychodzić z taką łatwością. Wręcz przeciwnie, to my na nich siedliśmy i czułem czwartą w powietrzu. Ale by była rozwałka

.
Park to nieporozumienie. W niczym nie pomógł. Miałem nadzieję, że za niego wejdzie Gibson, albo Berba czy Owen. Zupełnie bezużyteczny. O wiele lepiej by było, gdyby Nani grał z Evrą na tej samej stronie. Może nie wyszedłby z tego meczu jako rozczarowanie. Zagrał zupełne zero, a Valencia zaraz po wejściu pokazał, kto jest numerem jeden na skrzydle.
Edwin, Rooney, Scholes, Fletch man of the mecz

.