Mata
why duck donald
    
Liczba postów: 2,982
Dołączył: May 2008
Reputacja: 11
|
RE: Adnan Januzaj
Cytat:Angielskie portale już ostrzą pióra, graficy temperują swoje ołówki i odpalają photoshopy. Idą naprawdę tłuste dni dla wszystkich osób opowiadających o piłce. Narracja napisała się sama, wystarczyło kilkunastominutowy fragment meczu Sunderland – Manchester United, by przez najbliższe tygodnie prasę zdominował jeden temat – albańsko-belgijski wynalazek, który odwdzięczył się za zaufanie Moyesa uratowaniem jego tyłka przed bezlitosnymi krytykami i coraz bardziej zniecierpliwionymi kibicami.
Czy może być coś bardziej chwytliwego, niż taki, niesłychanie oryginalny misz-masz? Adnan Januzaj, Albańczyk z korzeniami na terenie serbskiego Kosowa, urodzony w Belgii, grający w Anglii, ratuje zagubionego, nowego szkoleniowca, który stara się godnie zastąpić wielkiego mistrza. Ratuje w pięknym stylu, o czym szerzej napisaliśmy w naszym podsumowaniu ligi angielskiej, teraz natomiast skupmy się na samym Januzaju. Kto zacz?
Cudowny chłopak z Football Managerów, to pewne. Albański patriota, który mimo Brukseli w akcie urodzenia konsekwentnie podróżuje na mecze kadry do Tirany. Z pewnością jeden z największych talentów w akademii United i kolejny z diamentów, z których w końcu od zawsze słynęła Belgia.
Nieskromnie powiemy, że pisaliśmy o chłopaku zanim stał się najmłodszym strzelcem dwóch goli w jednym meczu dla Manchesteru United, prześcigając tutaj zaczynających równie młodo Giggsa, czy Rooneya. Wtedy Januzaja wymienialiśmy pośród pięciu największych "hot prospects" u boku Lingarda, Barmby`ego oraz braci Keane. Szło to mniej więcej tak:
Numer dwa. Adnan Januzaj. Egzotycznie, ale jednak dość swojsko. – Najjaśniejszy punkt zespołu w przegranych meczach – skwitowała jego występy angielska strona "Give Me Sport". – Jestem zadowolony z jego występów – dodawał każdorazowo Moyes. Urodzony w Brukseli, pochodzący z Kosowa, od dwóch lat kształtowany w Manchesterze – istny koktajl narodowościowo-kulturowy, a przy tym diabelnie ambitny chłopak. Osiemnaście wiosen na karku i ogromne pragnienie gry w pierwszym składzie, kto wie, może wygryzając takich grajków jak Nani, Kagawa czy wciąż jary Giggs, zresztą chwalący go w mediach podczas azjatyckiego tournee. Januzaj z całego młodzieżowego zaciągu wygląda chyba najpoważniej – zgarnął nagrodę zawodnika roku w zespole rezerw, a podczas meczów nie odstawał od swoich kolegów nie tylko techniką, czy przeglądem pola (co jest dla absolwentów szkółki United rzeczą absolutnie naturalną), ale także dojrzałością gry i warunkami fizycznymi. Daily Mail zwraca również uwagę na jedno z jego największych jak dotąd osiągnięć – ławkę rezerwowych w pożegnalnym meczu Sir Alexa Fergusona. Jakkolwiek zabawnie to brzmi – dla Januzaja to naprawdę spory powód do dumy.
- Świetny balans, świetne przyspieszenie, znakomita technika – wymieniał jego zalety sam "Fergie", który – gdyby nie przeszedł na emeryturę – prawdopodobnie zacząłby wprowadzać Januzaja do dorosłego składu. Sam zawodnik butnie oświadczył po udanych sparingach – "mam dość wypożyczeń, chcę zostać w United".
I dobrze zrobił. Januzaj nie chciał iść drogą różnej maści niespełnionych, jak Macheda czy Bebe, którzy trwonią talent na niekończących się wypożyczeniach. Nie, Januzaj zapragnął wejść szturmem, głównym wejściem, w akompaniamencie orkiestry i z fajerwerkami. Kuchenne drzwi, które może udałoby się uchylić niezłą grą na wypożyczeniach są dla zwykłych. On zwykłym być nie ma zamiaru.
Stąd też dzisiejszy debiut, z jednej strony zaskakujący, z drugiej – niesłychanie logiczny. Adnan zasłużył na plac, zasłużył na szansę, zasłużył na możliwość pójścia w ślady najsłynniejszych wychowanków United, teraz tylko od niego zależy czy po pierwszym ogromnym skoku, będzie w stanie postawić kolejne, już nieco mniejsze, kroczki. Na razie uratował tyłek Moyesowi, który na moment odpędzi się od niecierpliwych, zrzędliwych, jak i tych, którzy całkiem słusznie punktują jego błędy. Januzaj kupił swojemu trenerowi cenny czas. Teraz może i powinien oczekiwać zwrotu tego samego materiału w postaci minut na murawie.
„Winowajcę znali wszyscy, ale każdy spowiadający się odpowiadał, że go nie zna, a na następny dzień z czystym sumieniem przystępował do komunii – bo spowiedź spowiedzią, ale charakter przede wszystkim i kapować nie wolno”
|
|