Po bardzo ciekawym spotkaniu udaje nam się zgarnąć bardzo cenne 3 punkty z Emirates. Łatwo nie było, bo gospodarz nie oddawali nam pola za darmo, ale udało się. Sytuacji było dużo zarówno z jednej jak i drugiej strony. Pierwsza połowa zdecydowanie dla nas- byliśmy częściej przy piłce i co chwila stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką Szczęsnego, czego efektem była bramka Valencii. Był nawet taki moment, że Arsenal nie mógł wyjść ze swojej połowy.
W drugiej części spotkania nieco spuściliśmy z tonu i oddaliśmy pole Kanonierom, którzy za wszelką cenę dążyli do wyrównania i co wreszcie im się udało. Dobrze, że po stracie bramki nasi się obudzili i przeszli do ofensywy. Bramka Welbecka nieco mnie uspokoiła, ale do końca było nerwowo... W końcowym rozrachunku to my zaprezentowaliśmy się lepiej a i szczęścia mieliśmy więcej.
Brawa dla całej drużyny za dobry mecz, walkę do końca, skuteczną obronę i parcie do przodu. Na szczególną pochwalę zasługuje na pewno Evra, Welbeck, Carrick, Evans, Valencia i Nani.
Patrice znakomicie zaprezntował się z przodu, często włączając się w akcje ofensywne i stwarzając przewagę a i w obronie było pewnie i bez większych błędów.
Danny po raz kolejny pokazał, że jest w bardzo dobrej dyspozycji- sposób poruszania się na boisku, wyjście na pozycje i technika są jego atutami. Brawa za bramkę, ale powinien strzelić jeszcze dwie

Michael- nasz cichy bohater, świetne przechwyty i dobrze rozprowadzane akcje to jego wizytówka a i dzisiaj było podobnie.
Evans-pewny punkt obrony.
Valencia- nie taki spektakularny występ jak z Boltonem, ale i tak bardzo dobrze, co chwila niepokoił obrońców Arsenalu. Brawa za bramkę i asystę
Nani- napędzał nasze akcje, nie dawał żyć Djourou, jednak kilka razy mógł się pokusić o lepsze rozwiązanie
Cieszą 3 punkty, ale martwią kontuzje odniesione w tym spotkaniu- mam nadzieję, że nie będą poważne. Pokopali naszych trochę zawodnicy Arsenalu.