Zwycięstwo ważne i zasłużone, acz nico szczęśliwe. W pierwszej połowie United dominowało, szkoda tylko, że nie było zbyt dużo okazji bramkowych. W drugiej połowie Arsenal przycisnął, na szczęście odpowiedzieliśmy na to wzorowo. Wygrana cieszy, aczkolwiek martwią kolejne kontuzje. Dobrze, że Carrick i Rooney są tylko poobijani. Mam też nadzieję, że SAF będzie miał dobre informacje po prześwietleniu Naniego.
Za nim oceny zawodników, to jeszcze słówko na temat gry nogami Lindegaarda i nie tylko jego. Na procentowe statystyki bramkarzy jeśli chodzi o celność podań nie ma co patrzeć, bowiem jako niecelne podania zalicza się nawet te, które są dobrze adresowane do zawodnika, jednak ten przegrywa walkę w powietrzu o piłkę. Co do samego Andersa to uważam, że niektórzy na siłę szukają powodu do krytyki Duńczyka - co jest dla mnie zupełnie nie zrozumiałe. Lindegaard w tym spotkania grał dobrze nogami, tylko bodaj 2 czy 3 z jego podań były do nikogo.
Lindegaard - w porządku. Zagrał pewnie, błędów nie popełniał - tego oczekuje od niego. Za stratę bramki winić go nie można, choć niewiele brakowało a obroniłby ten strzał.
Rafał - parę błędów popełnił, jednak ogólnie podobała mi się jego gra. Żółta kartka dla niego to śmiech na sali.
Smalling - bardzo dobrze. Nieoceniony w pojedynkach powietrznych, a do tego pewny "na ziemi". Szkoda tego błędu po poślizgnięciu się.
Evans - dla mnie najlepszy na boisku. Niezwykle pewny i skuteczny, a do tego bardzo spokojny. Jego interwencja uratowała nam zwycięstwo.
Evra - Walcott nie stanowił dla niego zagrożenie, ten młody razy dwa nim zakręcił. Fajnie w przodzie. Widać że forma wraca
Valencia - w dalszym ciągu utrzymuje wysoką formę. Może nie było już tak rewelacyjnie jak ostatnio, jednak jego wciąż jest bardzo dobra.
Carrick - w pierwszej połowie kapitalny, w drugiej trochę przygasł - jak już wiemy był to efekty kontuzji, z którą borykał się w II połowie.
Giggs - nie podobała mi się jego gra. Strasznie niedokładny, a do tego denerwowała mnie jego nonszalancja w defensywie. Za to asysta jak za dawnych lat gdy grał na skrzydle.
Nani - co z tego, że kręcił obrońcą jak chciał, skoro 90% jego wrzutek było niedokładnych...
Rooney - stać go na znacznie więcej, także ciężko być zadowolonym z jego występu.
Welbeck - strzelił bramkę, a powinien jeszcze dwie. Raz miał pecha, raz brakło umiejętności.
Scholes - ok
Park - magic touch przy bramce