Re: PL: Norwich City - Manchester United (26.02.2012; 14.30)
Uff! Udało się wygrać 2:1 po golu w doliczonym czasie gry. Oczywiście okoliczności sprawiły, że tę bramkę mógł strzelić tylko i wyłącznie Giggs. Mecz, tak jak się spodziewaliśmy, bardzo trudny, choć początek tego nie zapowiadał. Zaczęliśmy znakomicie, swobodnie utrzymywaliśmy się przy piłce, graliśmy ofensywnie i zdobyliśmy ładnego gola. Niestety z minuty na minutę było coraz gorzej. Oddaliśmy inicjatywę Norwich i na zbyt wiele im pozwoliliśmy. Wynik meczu mógł być naprawdę różny. Zarówno my, jak i Norwich mieliśmy mnóstwo okazji bramkowych. Na szczęście udało się strzelić o jedną bramkę więcej i zdobyć niezwykle ważne trzy punkty. Ważne, bo w przypadku remisu tracilibyśmy do City 4 punkty. Tak tracimy dwa i kwestia mistrzostwa nadal otwarta.
Najlepszy w naszych szeregach zdecydowanie de Gea. Jego postawa bardzo cieszy, z meczu na mecz wygląda coraz lepiej. Tak jak myślałem, wystarczy nabrać pewności siebie i od razu są efekty. To już nie jest ten sam, wystraszony chłopak tylko pewny punkt, na którego można liczyć. Dzisiaj obronił kilka fantastycznych strzałów. Przy golu absolutnie nie miał nic do powiedzenia. Gra w powietrzu również się poprawiła. Wyłapywał górne piłki, do których wiedział, że dojdzie. I o to chodzi. Przy braku pewności co do złapania piłki, lepiej zostać na linii i pozwolić wykazać się obrońcom. Kilka nie najlepszych wykopów, ale biorąc pod uwagę, że David praktycznie za każdym razem szuka konkretnego partnera, takie coś ma prawo bytu.
Defensywa całkiem nieźle, ale do ideału trochę brakowało. Evans znowu rządził. Ferdinand trochę zaspał przy bramce, pozwalając na przyjęcie i obrót z piłką Holtowi. Evra przeciętnie. W pierwszej połowie zgubił krycie i gdyby nie de Gea to stracilibyśmy bramkę. Poza tym dopuszczał do wielu dośrodkowań z jego strony. Jones całkiem solidnie, jedno znakomite dośrodkowanie, po którym Giggs trafił w poprzeczkę.
Zawiódł środek pomocy, choć początek zwiastował pełną kontrolę. Jednak oddaliśmy inicjatywę Norwich i byliśmy gorsi w walce o piłkę w środku pola. Brawo dla Scholesa za bramkę. Znakomicie wszedł w pole karne z głębi pola i otrzymał świetne podanie. Po jednym jego fatalnym podaniu mogliśmy stracić gola, ale de Gea znowuż fantastycznie obronił strzał z dystansu Wilbrahama. Dobry występ Giggsa, jeden z bohaterów tego meczu. Niezwykle ważny gol, ale ogólna gra również mi się podobała. Jak zawsze, był jednym z motorów napędowych zespołu. Słabszy Nani. Fakt, zaliczył ładną asystę przy golu Scholesa, ale indywidualnie spisał się bardzo przeciętnie.
Gdyby Welbeck wykorzystał swoje okazji, to po meczu nie mówiłoby się o de Gei tylko o nim. Ogólnie całkiem dobry występ, ale napastnik musi zdobywać gole, mając takie okazje. Hernandez natomiast chyba najsłabszy na boisku. Fatalne przyjmował piłkę, to element, nad którym musi dużo pracować, bo to stało się jego piętą achillesową. Raczej bezużyteczny. Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że nigdy nie będzie wiodącą postacią tego zespołu, a jedynie dobrym rezerwowym, coś w stylu Solskjaera. Zarówno Rooney i Welbeck spisują się świetnie w grze kombinacyjnej. Niestety Hernandez nie posiada tej umiejętności i nigdy jej nie nabędzie. Taki typ piłkarza. Oczywiście tacy gracze też są bardzo potrzebni, ale jeśli chodzi o hierarchię to Welbeck stoi zdecydowanie wyżej od Chicharito.
Take me home,
United Road,
To the place I belong,
To Old Trafford,
To see United,
Take me home, United Road.
|