Re: CL: Manchester United - Inter Mediolan (11.03.2009; 20:45)
Prorokowałem, prorokowałem i wyprorokowałem. Tak jak sądziłem, dobrze że zagrał Ferdinand, bo jego doświadczenie i umiejętność walki z najlepszymi napastnikami świata okazała się niezbędna. Cieszyła również obecność w pierwszym składzie Ryana Giggsa, który robił rzeczy, jakie 95% piłkarzy w jego wieku nawet się nie śnią. O'Shea również nie zawiódł, podobnie jak Scholes. Ogólnie, to wyszło to prawie tak, jak sobie obmyśliłem już kilka tygodni temu.
Nawet nie zdążyłem się porządnie zdenerwować, a tu proszę - dośrodkowanie Ryana, strzał Vidica - 1:0. Aż zaniemówiłem. Trafienie w czwartej minucie w meczu z Interem Mediolan, Mistrzem Włoch i liderem włoskiej ekstraklasy, to coś wspaniałego, niesamowitego. Później, nastąpiło to, co nie miało nastąpić, a mianowicie - oddanie pola rywalom. Szlag mnie trafia, gdy widzę taką grę. Wolałbym, by Diabły szybko poszły za ciosem i nie byłoby strachu. Ale cóż, co się odwlecze...
...to nie uciecze, rzecz jasna. Cuda niewidy Ryana, podanie Paula do Rooneya, ten dośrodkowuje wprost na głowę Ronaldo - gol. Zachowując resztki rozsądku nie cieszyłem się od razu, wolałem natomiast sprawdzić, czy przypadkiem sędzia nie odgwizdał spalonego. Nie odgwizdał. Zrobiło się 2:0 i taki rezultat pozostał do końca.
Nie było we mnie jakiejś olbrzymiej radości po meczu, raczej poczucie tego, że Diabły zrobiły to co musiały. Ot, kolejny rywal do odstrzału przybył na Old Trafford, wyjechał z bagażem dwóch goli nie strzelając żadnego. Nic specjalnego. Dopiero po kilku godzinach, można sobie uzmysłowić dokonania czegoś bardzo trudnego - awansowaliśmy do ćwierćfinału eliminując wielki, słynny Inter.
Jednak czy ten Inter rzeczywiście jest taką potęgą, jak reklamują jego fani, działacze czy trener? Moim zdaniem nie. Ok, gra w nim kilku znakomitych zawodników, np. Ibrahimovic, Maicon, Stankovic czy Julio Cesar. Ale to jednak ewidentnie za mało, by mierzyć w pokonanie zespołu takiej klasy jak Manchester United.
Cambiasso, o którym niektórzy kibice MU mówili iż jest jednym z najlepszych na swojej pozycji, że jest znakomity w każdym calu i pod każdym względem wczoraj zobaczyli, że nie tylko wydolność i wola walki są potrzebne w futbolu. Ok, nie odmawiam Estebanowi umiejętności - umie rozegrać, strzelić. Ale jak twierdziłem - nie wyróżnia się niczym wybitnym, szczególnym, nadzwyczajnym. Wczoraj mogliśmy się o tym przekonać.
Zlatan Ibrahimovic, czyli najlepszy piłkarz świata wg Mourinho, wczoraj nie pokazał pełni swoich umiejętności, ale zrobił dużo. Powiedziałbym że za dużo, bo jego niektóre strzały nie powinny mieć miejsca i były spowodowane błędami Diabłów w obronie. Jeden bardzo groźny strzał po ziemi, uderzenie w poprzeczkę, fantastyczna gra tyłem do bramki - dobrze, że reszta Interu nie była tak dysponowana jak Ibra, bo mogłoby nam pójść zdecydowanie trudniej.
Co do piłkarzy Manchesteru - obrońcy zagrali bardzo dobrze, także Edwin stanął na wysokości zadania, broniąc kilka trudnych strzałów. Ferdinand z Vidicem w miarę możliwości odcinali od podań Ibrahimovica, Ballotellego i później Adriano, w dodatku Nemanja zdobył arcyważną bramkę. W pomocy pierwsze skrzypce grał Ryan Giggs, którego rajdy i podania były tak niesamowite, że nie mogłem się na nie napatrzeć. Walijczykowi dzielnie sekundował Cristiano Ronaldo, za wszelką cenę pragnący udowodnić swoją wartość, co zresztą mu się udało. Trochę gorszej zagrali Carrick ze Scholesem, zwłaszcza Paul irytował niekiedy bardzo niedokładnymi podaniami. W ataku, Berbatov i Rooney robili co mogli, ale zwłaszcza temu pierwszemu niewiele wychodziło. Powinien zdobyć gola po podaniu Giggsa, ale jego strzał obronił Julio Cesar. W mojej opinii, Bułgar był wczoraj najsłabszym graczem w szeregach United, ale... Na plus na pewno można mu zaliczyć to, że wyciągał obrońców przed pole karne, robił miejsce Rooneyowi i Ronaldo. Co do Wayne'a - w pierwszej części meczu zbyt bierny, za mało aktywny, natomiast w drugiej? Palce lizać. Kilka bardzo groźnych strzałów, oraz cudowna asysta.
Moje oceny:
Van der Sar - 7,5 - Holender musiał się wczoraj trochę nagimnastykować. Obronił kilka trudnych strzałów, poza tym dzielił i rządził w walce o dośrodkowania z napastnikami Interu.
O'Shea - 7 - Dobry występ Johna. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie zaliczył kilku fantastycznych podań "Bóg jeden wie do kogo", ale zrobił to co do niego należało. Mógł strzelić gola, zabrakło jednak szczęścia.
Ferdinand - 8 - Kilka znakomitych interwencji, wspaniała technika, walka na śmierć i życie z Ibrahimovicem, którą wygrał Anglik.
Vidic - 8 - Piękny gol, który ustawił mecz po myśli gospodarzy, oraz spokojna, przemyślana gra do końca. Nie pozwalał na zbyt wiele rywalom, rzadko mu się urywali.
Evra - 7,5 - Parę ofiarnych interwencji, pełna aktywność w ofensywie.
Ronaldo - 8 - Bardzo dobry mecz w wykonaniu Cristianio. Rajdy, strzały, podania - wszystko w odpowiednim czasie, bez zbędnych popisów. Dodatkowy plusik - nie dał się sprowokować Ballotellemu, mimo iż murzynek Bambo z Interu wyraźnie chciał wyprowadzić z równowagi naszego Portugalczyka.
Scholes - 6,5 - Kilka udanych zagrań, ale też sporo niedokładnych. Miał (znikomy, ale zawsze!) udział przy trafieniu Ronaldo.
Carrick - 7 - Trochę lepiej od Paula, ale także mógł się spisać lepiej. Mimo wszystko, starał się kreować grę, miał swoją wizję rozgrywania, która niestety nie zawsze była dobra dla drużyny.
Giggs - 9 - Fantastyczny występ Ryana. Gdy ruszył z piłką mijając trzech rywali, to aż mi się płakać chciało (!), bo oto nasz Ryan wrócił do genialnej dyspozycji sprzed lat. Nieprawdopodobny występ, mnóstwo magicznych zagrań. Dorzućmy do tego asystę i 25% udziału przy golu CR...
Berbatov - 6 - Nie wyszedł mu ten mecz, z trudem przychodziło mu to, co w lidze często pokazuje bez problemów. Mógł zdobyć gola, ale zabrakło szczęścia.
Rooney - 8 - Świetna druga połowa, w której był wszędzie. Atakował głównie z lewego skrzydła, podawał, strzelał, próbował non stop. Piękna asysta również wędruje na jego konto.
Anderson - 6 - Bez większego błysku, poprawnie w obronie, spokojnie w ataku.
Park - - Grał zbyt krótko by oceniać, ale wniósł trochę szumu.
Cieszy postawa podopiecznych Fergusona. Dobra gra całej drużyny, awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów i piękna atmosfera na trybunach. Szkoda, że zabrakło słynnego "Believe", ale i bez tego podobały mi się śpiewy kibiców na Old Trafford.
Glory, Glory, Man United...
- And what will you give me in return, Severus?
- Everything.
|