berba fan napisał(a):I na domiar złego Berbatow kontuzjowany (kostka) 
Nie róbmy z tego dramatu, bo Berba ostatnio znów gra kaszanę.
Co do samego meczu, to dramatyczna pierwsza połowa. Idiotyzm (bo nie wiem jak to nazwać) Scholesa i zespół nie mógł się pozbierać do końca pierwszej części gry. W przerwie 'suszarka' no i Rooney, który daje zespołowi wiele, zaczęliśmy grać, jednak brakowało szczęścia (skuteczności?).
Teraz już do ocen poszczęgólnych zawodników:
VDS - błędów nie było, chociaż jakoś nie widzę u niego takiej pewności siebie, jak wtedy gry śrubował ten rekord.
O'Shea - no raczej na swoim poziomie, nic więcej, nic mniej.
Ferdinand - w pierwszej połowie nieźle, w drugiej dobrze, pewnie przez to, że praktycznie cały czas atakowaliśmy.
Evans - j.w.
Evra - lepiej niż ostatnio.
Ronaldo - no ja wiem, że ten człowiek jest irytujący, ale wczoraj to doprowadzał mnie do szału. Nie dość, że sobie chodził po tym boisku, to jeszcze wielce dyskutował z sędzią i miał pretensje do reszty zespołu. Tak nie prezentuje się najlepszy piłkarz świata! On w tym momencie powinien pociągnąć grę.
Scholes - nie dość, że prawie nic nie zdążył zaprezentować, to jeszcze dostał głupią czerwoną kartkę i 'podarował' rywalom prezent.
Fletcher - zagrał naprawdę dobrze. Dużo biegał, starał się wziąć na siebie ciężar gry.
Park - chyba nasz najlepszy gracz w tym meczu, szkoda tylko tej 'setki', którą miał po podaniu Ronaldo...
Giggs - patrząc na jego mecz z Interem i ten wczorajszy, można pomyśleć, że widziało się dwóch zupełnie innych zawodników.
Berbatow - po raz kolejny nie gra nic! Chyba już lepszy jest ten Tevez, bo przynajmniej gra pressingiem.
Rooney - tak jak pisałem wcześniej, od niego trzeba zaczynać ustalanie składu.
Tevez - nie zdążył nic zaprezentować.
Jeszcze jedno, SAF podczas meczów chyba śpi... Zmiany robi w 80. minucie, albo nie robi ich wogóle. Jestem niemal pewny, że gdyby nie kontuzja Berbatowa, to Rooneya nie zobaczylibyśmy od pierwszych minut drugiej połowy.