Na początku spotkania zagraliśmy zupełnie jak w meczu z Barceloną, czyli defensywa i gra z kontrataku, z minuty na minutę coraz śmielej próbowaliśmy atakować ale nie udało się strzelić gola. W 45 minucie przed samą przerwą Ballack zdobył bramkę z głowy, fatalne krycie, nikt nie zdołał go upilnować to wykorzystał to. Nasza bramka padła bo kuriozalnym błędzie Carvalho, szkolny błąd, podanie do tyłu na pamięć. Roo zrobił swoje i wyrównał wynik.
Później to moim zdaniem o porażce zadecydowały błędy w zmianach ( Anderson-->O'Shea ) to był poważny błąd, był remis ale dopiero 60 minuta i nie warto było myśleć już o obronie :/ Katem Diabłów okazał się Niemiec, dobił nas po karnym...
Czekamy na ostatnie 2 mecze, gramy u siebie z Młotami więc powinno być ok, a potem wyjazd z Wigan to też 3pkt muszą jechać na OT, dobrze że nie jest na odwrót